Byliśmy wielcy

Wędrowaliśmy na piechotę przez cały kraj; jechaliśmy stopem, tłoczyliśmy się w zapchanych pociągach, w autobusach z parafii. Chcieliśmy być z Nim, wszyscy razem – i dać świadectwo. Czekaliśmy na ulicach, długo stojąc w ścisku, byle tylko zobaczyć przez moment białą sylwetkę za szybą. Tkwiliśmy godzinami na wielkich placach, wypełnionych setkami tysięcy naszych bliźnich, w skwarze, w ulewnym deszczu, w zimnie i wichurze. Nasz Papież pojawiał się wreszcie – i ogarniało nas wszystkich uniesienie, przebiegał dobroczynny wstrząs. Płakaliśmy z radości i ze wzruszenia, wybuchaliśmy entuzjazmem, a nasze skruszone serca, uwolnione z zaschłych skorup lęku i apatii, płonęły zapałem. Papież mówił do nas – i byliśmy jednym duchem w milionie ciał. Każdy z nas został nagle przygarnięty do tej wspólnoty, każdy na to zasługiwał, każdemu z osobna powiedziano: nie lękaj się. Masz prawo być tutaj. To jest twój Kościół, twoi bracia, to jest twoja ziemia. Możesz ją zmieniać.

Mieliśmy jasną świadomość cudu. Mieliśmy pewność, że nigdy przedtem w historii Polski nie zdarzyło się coś tak potężnego. Rozpostarto nad nami łopoczące białe skrzydła, szumiał nam nad głowami porywisty, wielki wiatr Historii. Wiedzieliśmy, że nic już nie będzie takie jak przedtem, bo ogarnęła nas Wielkość i pozwoliła nam – kazała nam! – być wielkimi. Wracając z tych zgromadzeń, ogarnialiśmy życzliwością i braterstwem wszystkich – nawet tych, których mieliśmy się bać: posępnych, umundurowanych (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Małgorzata Musierowicz - ur. 1945, abolwentka PWSSP w Poznaniu, najbardziej znana jako autorka "Jeżycjady", mężatka, matka czworga dzieci, pasja: hodowla róż w ogródku, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Nic straconego nie ma..."

Walentynka

Euforia wiosenna

Dziękuję, Aniu

Zacność


komentarze



Facebook