Zagubieni pod krzyżem

1

Patrzyłem na odrealnione sceny w katedrze Świętego Jana. Niewielu dopuszczało do siebie taki scenariusz. Co najwyżej myślano o jakiejś mowie ekspiacyjnej Stanisława Wielgusa. Jeszcze parę godzin temu, do późna w nocy, toczyliśmy z przyjaciółmi smutną rozmowę o tym, że Kościół ukazuje się ludziom jako struktura, która nie jest w stanie się bronić przed złem, chorobą; że procedurą i tradycją tłumaczy wszelki bezsens. „Roma locuta, causa finita”.

A potem, żeby się wyrwać z beznadziei, śpiewaliśmy długo kolędy.

Rano okazało się, że wszystkie nacechowane znawstwem wypowiedzi watykanistów i biegłych kanonistów na nic się zdały. Zabrakło fachowców od Ducha Świętego. Ingres miał już być tylko zewnętrzną uroczystością, bo liczyło się przecież piątkowe formalne przekazanie urzędu prymasa w Pałacu Arcybiskupim.

Myślałem, że takie sceny zdarzają się tylko w baśni, w filmie, kiedy królowi w ostatniej sekundzie dostarczają list, który wstrzymuje nieuchronny bieg wypadków.

* * *

Odbieram bezustannie telefony i maile. Wszystkie prawie w jednym tonie. Radość, że Papież zapobiegł dramatowi, od którego nie byłoby odwrotu. Ale są też głosy, i to nie od ludzi z kręgów Radia Maryja, którzy kazanie Józefa Glempa przyjmują z wielkim szacunkiem.

Cały dzień niemalże dochodziłem do telewizora, któreg (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Czy zostaną po nich tylko garnki

Gwiazdy, kwiaty i dziecięce oczy

Who is who

Laurka dla księdza

Pospieszny


komentarze



Facebook