Archwium > Numer 401 (01/2007) > Orientacje > O najważniejszej ze sztuk

O najważniejszej ze sztuk

Potrzebował siedemnastu lat pracy, żeby zrozumieć, że o sile filmu stanowi bezlitosna szczerość człowieka, który go robi, i odwaga, żeby się nie cofnąć ani o krok. Nie filozoficzne konstrukcje (...), ale portret uczuć, których doświadczamy wszyscy i które rozumiemy, bo bez przerwy drżymy rozciągnięci między miłością i nienawiścią, między strachem przed śmiercią i pragnieniem spokoju

pisał Krzysztof Kieślowski w tekście pod wymownym tytułem Milczenie Bergmana. Idąc za tą myślą, na moment cofnijmy się do epoki, w której raczkował dopiero ironiczny, reżyserski dystans, nonszalancja filmowych autocytatów, gra z widzem i zabawa formą. Od października 2005 roku na ekranach polskich kin ponownie mamy okazję oglądać filmy szwedzkiego reżysera. W ciągu następnych miesięcy w dystrybucji pojawiać się będą kolejne tytuły wyświetlane w odnowionych cyfrowo kopiach, by ostatecznie zakończyć przegląd wydaniem kolekcji na płytach DVD.

Spróbujmy na moment odsunąć zachwyt i nabożny szacunek, który nierzadko wywołuje obcowanie z arcydziełami, i z szerokiego katalogu filozoficznych inspiracji zatrzymajmy się tylko nad kilkoma, które na mapie światowego kina wyznaczyły Ingmarowi Bergmanowi terytorium zarezerwowane dla nielicznych. Zapytajmy o to, co dziś mówią do nas jego filmy, co jest w nich przesłaniem aktualnym, czymś więcej niż tylko muzealną ekspozycją.

Naddatek tajemnicy

Fi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Drodzy Czytelnicy,

Biez wodki nie razbieriosz

Nikt nie woła

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook