Archwium > Numer 400 (12/2006) > Dominikanie na niedziele > Mówcie: Pokój temu domowi!

Mówcie: Pokój temu domowi!
Syr 3,2-6.12-14 Ps 128 Kol 3,12-21 Łk 2,41-52

Józef i Maryja w domu Bożym odnajdują na nowo swojego Syna – Jezusa, a wraz z Nim na nowo odkrywają Jego, a także swojego Boga i Ojca. Apostoł Paweł uczy nas, że do życia, rozkwitania i szczęścia potrzebne jest, byśmy byli miłosierni. Również Syracydes wyjaśnia nam, że pełnia życia to rzeczywistość zmiłowania. Według nich miłosierdzia potrzebujemy szczególnie w przestrzeni nam najbliższej – w naszych rodzinach, w trudzie budowania domu.

Dom jest bowiem rzeczywistością niezwykłą. Uczymy się w nim być ludźmi i odkrywamy, ciągle na nowo, Boga, który mówi o sobie, że jest Ojcem. Tak bardzo jesteśmy ze sobą związani, tak blisko siebie jesteśmy, że rozwija się między nami prawdziwa miłość albo nieutulona tęsknota.

Paweł Apostoł i Syracydes przypominają nam, że tego, co to znaczy kochać, być ludźmi, dopiero się uczymy – żyjąc razem, ryzykując miłość, budując dom. Uczymy się także, niosąc w sobie doświadczenie zła. To czasami nas paraliżuje, czasami pcha do tego, by siebie i innych krzywdzić. W ten sposób dom, w którym moglibyśmy być szczęśliwi, szybko staje się przedsmakiem piekła. Doświadczamy zła, przed którym nie możemy się schować. Czynimy zło, przed którym inni nie mogą uciec.

Dlatego właśnie święty Paweł i mędrzec Syracydes z taką mocą proszą nas dzisiaj, abyśmy zaryzykowali i odważyli się miłować. Abyśmy dawali miłosierdzie i przebaczenie, ale także potrafili je przyjąć… bo kochać dopiero się uczymy.

Ofiarowanie miłosierdzia nie jest aktem litości ani zapomnieniem krzywdy. Przyjęcie miłosierdzia nie jest wyrzuceniem z siebie słowa „przepraszam”, przełknięciem utraty honoru i znaczenia. Jedno i drugie jest postawą uniżenia, służby i przygarnięcia. Zgodą na to, że teraz jeszcze głębiej będziemy razem, że będziemy wspólnie nieśli zranienie złem i będziemy się starali to, co zaistniało, przekraczać.

Czy przekroczenie samego siebie i tego, co w sobie nosimy, po ludzku jest możliwe? Pewnie nie. Nie chodzi jednak o to, aby budować wielką miłość, opierając się na własnych siłach. Jezus Chrystus uczy nas, że nasz dom: mąż, żona, dzieci, bliscy, nie jest jedynie naszą własnością. Nasz dom jest także, a może nawet przede wszystkim domem Ojca, który jest w niebie – Boga samego, darem dla nas. Jeśli pozwolimy Mu działać, jeśli pochylimy się, okazując miłosierdzie lub je przyjmując, On sprawi, że nasz dom, tu i teraz, będzie przedsionkiem nieba, a my będziemy mogli być sobą, nic przed nikim nie udając.

     


zobacz także

Do ostatniego kazania

Zwodniczy Harry czy sympatyczny Potter

"Muzyka bobasa"

ME TRZIMOME Z BOGA

Wizja


komentarze



Facebook