SMS z Portugalii

Przebywałem akurat w Lizbonie, a mój telefon komórkowy aż pęczniał od SMS–ów, w których pewien znajomy informował mnie o dramatycznej sytuacji wokół lustracji duchownych w Polsce. „Serce aż boli, co ludzie mówią”, żalił się, by potem donosić w alarmistycznym tonie: „Ginie tysiącletni autorytet Kościoła w naszym kraju!”. Odbierałem te wiadomości i zastanawiałem się, na czym bardziej może ucierpieć autorytet polskiego Kościoła: na ujawnieniu sieci konfidentów bezpieki w jego szeregach, czy na ich zatuszowaniu. W sumie sprowadza się to do pytania, co tak naprawdę bardziej gorszy maluczkich.

Rozmyślałem nad tym w drodze do Fatimy. W kaplicy wzniesionej na miejscu objawień rozpoczynała się właśnie msza święta. W pamięci utkwiło mi zwłaszcza ostatnie czytanie z tego dnia. Święty Łukasz Ewangelista zapisał następujące słowa Jezusa: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głoszone będzie na dachach”.

Później, wędrując po Fatimie i zwiedzając różne miejsca związane z życiem trojga portugalskich pastuszków, usłyszałem o pewnym epizodzie, którego nie znałem do tej pory, chociaż wydawało mi się, że historię tamtejszych objawień studiowałem dość wnikliwie.

Podczas pierwszego widzenia w Cova da Iria 13 ma (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pocztówka z Granady

O policzkowaniu

Wielkanocny Pan

W urnowym gaju

Drogi krzyżowe


komentarze



Facebook