Archwium > Numer 398 (10/2006) > Prawda i miłosierdzie > Najbardziej szkodliwe jest brązownictwo

Najbardziej szkodliwe jest brązownictwo

Zacznijmy od wątku dominikańskiego: w jednym z wywiadów powiedział Pan, że przypadek o. Konrada Hejmo był fatalnym wyjątkiem w praktyce IPN–u. Co to znaczy?

Według założeń ustawy obowiązującej do 2006 roku IPN udostępniał informacje o agenturze w dwóch wypadkach. Po pierwsze, osobom uznanym za pokrzywdzone, po drugie zaś pracownikom naukowym, zatrudnionym w IPN lub innych placówkach badawczych. Sprawa ojca Hejmo nie mieściła się w żadnym z nich. Sposób ujawnienia informacji na jego temat był rezultatem wysoce niefortunnej wypowiedzi prezesa Leona Kieresa, sugerującej, że ktoś z otoczenia papieża był informatorem bezpieki, a następnie nieprzemyślanej decyzji Kolegium IPN, które, chcąc przeciąć spekulacje, poparło pomysł konferencji prasowej, na której prof. Kieres ogłosił, że chodzi o ojca Hejmo. W moim przekonaniu należało wtedy albo ujawnić wszystkie dokumenty (co proponowałem), albo też poczekać jeszcze miesiąc i opublikować nazwisko wraz z raportem historyków. Nie należy bowiem nigdy wymieniać nazwisk bez możliwie obszernego uzasadnienia formułowanych oskarżeń. Ten przypadek był wyjątkowy, bo IPN ani wcześniej, ani później nie zrobił czegoś takiego i — mam nadzieję — nie będzie zmuszony zrobić. W związku z tym jestem zdecydowanym przeciwnikiem sporządzania listy „osobowych źródeł informacji”, którą Sejm nakazuje przygotować IPN.

Niemniej zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że najpierw pojawia (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.



Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Cień Marca


komentarze



Facebook