Wieczny Mityng

7 czerwca 2006

To, co się wczoraj zdarzyło, nie da się pomieścić w jednym dniu. Niedorzeczność. Przecież się pomieściło. Ale jak serce ma objąć te wszystkie sprzeczności i wzruszenia? Rano byłam na pogrzebie przyjaciela, a po południu na ślubie mojej córki. I nie był to ani zwykły pogrzeb, ani zwykłe wesele.

Dotychczas pisałam do pana listy, ale nie miał pan czasu ich czytać. Przyrzekałam sobie już wielokrotnie, że nie będę pana zadręczać e–mailami, dlatego zacznę dziś pisać dziennik, a może raczej pamiętnik. Bo żeby wytłumaczyć, co się wczoraj stało, muszę sięgać wstecz. Wierzę, że kiedyś diabeł, który siedzi na pana ramionach i zasłania oczy, a do ucha szepcze: „musisz, musisz”, zlezie i pozwoli panu zwolnić. Ja już to zrobiłam. Chciałabym panu przekazać trochę mądrości alkoholiczki. Pan w pewnym sensie uratował mi swoją książką życie. Może teraz ja pomogę panu uwierzyć w to, o czym pan pisze…

Zacznę od rzeczy radosnej, chociaż tak naprawdę wszystko jest radosne, mimo że trudne i garbate. Dobra, zacznę w kolejności. Tak jak było. Od pogrzebu Staszka.

Poznałam go pięć lat temu. Z wykształcenia był muzykiem. Niegdyś grał na saksofonie w orkiestrze, ale od wielu lat utrzymywał się z renty, dorabiając malowaniem obrazów. Miał niepospolitą, artystyczną duszę. Nazywałam go bratem bigotem–dewotem, a on mnie siostrą ateistką. Szliśmy do jednego PUNKTU z przeciwnych stron.

Czy doszliśmy? A raczej dopłynęliśmy? B (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Żeby się ludzie pośmiali

Zasraniec

Zdziwienie

Hipermarket - kolejna bitwa o Polskę

Nieszczęście nad nieszczęściami


komentarze



Facebook