Jassawi

Czytelniku drogi, gdzie też my razem nie byliśmy? Oczywiście na gościnnych łamach „W drodze”… Tylko jesienią 2004 roku odwiedziliśmy historyczny Taraz, mogiły polskich zesłańców w Czok Paku i Ługawoje, w dniu Wszystkich Świętych nawiedziliśmy grobowce Ajsza–Bibi i jej ukochanego Karahana. Jeszcze wcześniej wyprawiliśmy się nad Bałchasz i wysoko w góry, nad olśniewające swoim pięknem Jeziora Kulsajskie. I tylko teraz przypomniałem sobie, że moja kazachstańska przygoda zaczęła się w zupełnie innym miejscu, miejscu szczególnie ważnym dla wszystkich mieszkańców Azji Środkowej. Pozwólcie, że dziś Wam o tym miejscu, a raczej o człowieku, któremu to miejsce swoją sławę zawdzięcza, opowiem. Na początek jednak krótka i bardzo osobista dygresja.

Otóż moja świętej pamięci Mama była prawdziwą kopalnią przysłów rosyjskich. Jak to się stało, skoro nad brzegami Wołgi spędziła zaledwie siedem pierwszych lat swego dzieciństwa, wciąż pozostaje dla mnie zagadką. W każdym razie ilekroć kogoś z nas — jej dzieci — zaczynała ponosić nadmierna fantazja, Mama zwykła z pobłażaniem mówić: „Nu, da. Wierisz — nie wierisz — wrat’ nie mieszaj”. To znaczy: wierzysz — nie wierzysz — nie przeszkadzaj bujać… Po takim dictum czerwieniały nam uszy i sprawdzaliśmy, czy aby nosy nam nie wyrosły, jak u Pinokia. Ale tym razem to nie fantazja, nie zamierzam bujać, choć to, co powiem, może i zabrzmi niewiarygodnie: n (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kulsaj

Kursk

Bałchasz

Panie, dzięki Ci za to, że przebaczyłeś mi

Petro Kałnyszewśkij


komentarze



Facebook