Archwium > Numer 394 (06/2006) > Futbol dany od Boga > W mocy piłkarskiego rytuału

W mocy piłkarskiego rytuału
Niektórzy mówią, że jest tylko jedna głupsza rzecz niż granie w piłkę nożną, a mianowicie oglądanie, jak inni grają. Dla dużej jednak grupy ludzi pielgrzymujących do współczesnych piłkarskich świątyń jest to rodzaj religii zastępczej, która nadaje sens ich codziennej egzystencji, zakorzenia w danej wspólnocie i miejscu, pozwala przeżyć stany niemalże mistyczne.

Żadne wydarzenie na świecie nie wytrzymuje porównania z mistrzostwami świata w piłce nożnej, które obecnie rozgrywane są na niemieckich boiskach. Żadne wydarzenie nie wzbudza też tak wielkich emocji i nie przyćmiewa wszystkich innych spraw, które dzieją się na świecie. Szanowane uniwersytety oferują wykłady poświęcone grze w piłkę nożną, instytuty naukowe badają tor lotu piłki po strzałach najlepszych wykonawców rzutów wolnych w historii tej gry, miliardowa widownia w napięciu śledzi doniesienia z piłkarskich boisk w Niemczech, na stadionach zasiadają prezydenci i koronowane głowy, zamarło życie społeczne, polityczne i kulturalne. Świat jest w stanie futbolowej gorączki.

Piłkarskie uzależnienie

Piłka nożna jest niewątpliwie najbardziej ekscytującą grą na świecie, która fascynuje coraz bardziej nawet kraje tradycyjnie z nią niezwiązane, takie jak Chiny, Japonia czy USA. Wskazuje to, że gra ta kryje w sobie olbrzymią zdolność adaptacji do różnych warunków kulturowych i nie są dla niej tamą żadne uwarunkowania społeczne, polityczne czy religijne. Wyjaśnienie tego fenomenu pochłania naukowców najróżniejszych specjalności, nie wyłączając teologów. Starają się odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie i naturę siły, dzięki której piłka nożna stała się największym współczesnym zjawiskiem o charakterze globalnym.

Według danych FIFA z 2000 roku na całym świecie grają w piłkę około 242 miliony osób, co stanowi 4,1 % świa (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Bartosz Wieczorek - ur. 1972, absolwent filozofii i politologii UKSW, doktorant w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, publikował w "Przeglądzie Filozoficznym", "Studia Philosophiae Christianae", "Znaku" "Przewodniku Katolickim", "W drodze", "Frondzie", "Przeglądzie Powszechnym", "Studia Bobolanum", mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O lekarzu, który się nie uleczył

Do kogo modlą się niechrześcijanie?

Parafia po amerykańsku

Przymus wiecznej młodości

Szwajcarski islam


komentarze



Facebook