Po co Panu Bogu hip-hop?
Jeśli młodzieży oddalonej od Kościoła w porę nie zaproponuje się alternatywy, to może się zdarzyć, że nasze duszpasterskie działania będą wkrótce polegały na "nawracaniu nawróconych".

Ludzie kpią z nas, zanim zdążą nas poznać, biorą nas za przestępców, bo nie widzą w nas dobra. (Pezet/Noon)

Zastanówmy się nad takim stwierdzeniem: „Muzyką, która najlepiej wyraża młode pokolenie, jest hip–hop” 1. Ile jest w nim prawdy? Czy należy ubolewać nad faktem, że dzisiejsza młodzież właśnie z taką muzyką chce się utożsamiać? Może lepiej przytoczyć przykłady, świadczące o tym, że jest zupełnie inaczej? Warto się zastanowić nad fenomenem popularności hip–hopu, a tym bardziej spróbować zrozumieć młodych ludzi związanych z tą kulturą.

Obalić mity

Boże, dzięki za życie, jakie mam, bo mogłem mieć gorsze. (Koras/Zip Skład)

Kiedy mowa o hip–hopie, na myśl przychodzi często powielany obraz młodego człowieka, który ubrany w dres, podpompowany anabolikami, z perspektywy ulicznej ławki obserwuje świat. Jednym słowem, chuliganeria, tkwiący w oparach marihuany margines z blokowisk. Ten nieznośny stereotyp powoli zaczyna być przełamywany nawet w środowisku ludzi Kościoła, czego przykładem mogą być pojawiające się od czasu do czasu w prasie katolickiej teksty dotyczące zjawiska. Może być to budujące, choćby dlatego, że coraz mniej jest w nich tonu wyższości i pogardy.

Nie chcę idealizować tego środowiska. I nie zamierzam go na siłę ukościelniać, jestem świadom braków i ograniczeń. Uważam jednak, że (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Pałys OP - ur. 1979, dominikanin, prowincjalny promotor powołań, rekolekcjonista. Prowadzi blog "Światła Miasta" - Kpalys.blogspot.com. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O LUDZIACH, KTÓRZY SIĘ NIE NADAJĄ

ZIEMIA NIE PACHNIE JAK DOM

Kryształowa świętość

POKORNY BÓG

10:15 DO TORUNIA


komentarze



Facebook