Relikwie świętych

Natrafiłam w Księdze Liczb na zdanie, które przypomniało mi przerażenie i wstręt, który przeżyłem, kiedy na naszym wiejskim cmentarzu zobaczyłam kości ludzkie wykopane przez grabarza podczas przygotowywania nowego grobu. Był to werset 19,16: „będzie przez siedem dni nieczysty, kto w otwartym polu dotknie zabitego mieczem, zmarłego, kości ludzkich albo grobu” (Lb 19,16). Ja dokładnie tak się wtedy poczułam — jakbym była nieczysta.

Zastanawiam się teraz, jak to się stało, że mimo tak jednoznacznie nazwanej w Piśmie Świętym odrazy do ludzkich szczątków pojawiły się w Kościele pielgrzymki do grobów świętych, a nawet oddawanie czci relikwiom, czyli fragmentom kości. Wydaje mi się, że Pismo Święte nie podpowiada takich przejawów pobożności.

Owszem, cześć oddawana szczątkom wielkich przyjaciół Bożych nie tylko ma swoje źródła już w Piśmie Świętym, ale jej biblijne podstawy są bardzo mocne. Proszę sobie przypomnieć, z jakim pietyzmem Józef przewoził ciało swojego ojca Jakuba z Egiptu do rodzinnego grobu w ziemi Kanaan (por. Rdz 50,1–13). Co do samego Józefa, aż pięciokrotnie — zatem musiał to być szczegół ogromnie ważny dla staroizraelskiej świadomości — Pismo Święte mówi o przeniesieniu Józefowych kości z Egiptu do ziemi ojczystej (Rdz 50,25; Wj 13,19; Joz 24,32; Hbr 11,22; Dz 7,16).

Natomiast w Drugiej Księdze Królewskiej znajduje się zapis, że kontakt z kośćmi proroka Elizeusza przywrócił życie umarłemu (2 Krl 13,21). Wydarzenie to jest zapewne ważnym źródłem popularnego również we współczesnym judaizmie zwyczaju odbywania pielgrzymek do grobów świątobliwych cadyków.

Znajdziemy w Piśmie Świętym także bardziej symboliczne zapisy o mocy życiodajnej obecnej w szczątkach człowieka sprawiedliwego. „Kości ich — czytamy w Księdze Syracha o bogobojnych sędziach — niech wypuszczą pędy ze swego miejsca, aby byli wsławieni przez swoich synów” (Syr 46,12). I trzy rozdziały dalej: „A kości dwunastu proroków niech wypuszczą pędy ze swego grobu, pocieszyli bowiem Jakuba i wybawili go niezawodną nadzieją” (Syr 49,10; por. Iz 66,13n).

Nowy Testament uzupełnił te intuicje mocnym podkreśleniem, że nasza godność dzieci i przyjaciół Bożych rozciąga się również na nasze ciała: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6,19).

W kontekście tego stwierdzenia nieraz zwracano uwagę na to, że to nasze ciała zostały obmyte oczyszczającą nas z grzechu wodą chrztu świętego i że to w postaci cielesnego pokarmu otrzymujemy dar Eucharystii na życie wieczne. I jeszcze więcej: „jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha” (Rz 8,11; por. Flp 3,20n).

Najbardziej spontanicznie przypominano sobie te wszystkie prawdy, kiedy ktoś z braci lub sióstr w wierze oddawał życie za Chrystusa. Wtedy przecież nie można było żywić wątpliwości co do tego, że ciało owego męczennika było świątynią Ducha Świętego w sposób najszczególniejszy — zatem dla ówczesnych chrześcijan było czymś oczywistym, że temu ciału należy się szczególny religijny szacunek.

Przejmujące świadectwo na ten temat znajduje się w opisie męczeństwa — datowanego na rok mniej więcej 167 — sędziwego biskupa Polikarpa ze Smyrny. Po dokonanej egzekucji

usiłowano nam przeszkodzić w zabraniu jego ciała, chociaż wielu chciało to zrobić, żeby posiadać święte szczątki. (…) Wówczas setnik oświadczył, że ciało jest własnością państwa i polecił je spalić, tak jak jest to w zwyczaju. Tak więc mogliśmy później zebrać jego kości, cenniejsze od klejnotów i droższe od złota, aby je złożyć w miejscu stosownym.

Już w okresie prześladowań rozpowszechnił się w Kościele zwyczaj, że w rocznicę męczeństwa gromadzono się wokół grobu męczennika, ażeby odprawić tam Eucharystię i wspólnie radować się tym zwycięstwem naszego brata czy siostry. Wierzono bowiem, że grób męczennika jest miejscem świętym, w którym w sposób szczególny działa uświęcająca moc Boża, a zanoszone od niego modlitwy mogą być skuteczniejsze. Katechumenka, święta Emerencjana, przypłaciła męczeństwem — było to w roku ok. 305 — to, że przyłapano ją na modlitwie przy grobie swej kuzynki, męczennicy Agnieszki.

Względy religijne, a niebawem również prestiżowe i polityczne (rywalizacja między miastami, zwłaszcza ambicja Konstantynopola, aby pod względem liczby grobów męczenników dorównać staremu Rzymowi), zrodzą praktykę przenoszenia grobów męczenników. Pierwsze odnotowane w źródłach tego rodzaju wydarzenie, przeniesienie szczątków św. Babylasa, miało miejsce ok. roku 352.

Ogromnie interesującym świadectwem tego zwyczaju jest list napisany w roku 375 przez biskupa Cezarei, świętego Bazylego, do biskupa Mediolanu, świętego Ambrożego. Biskup Bazyli zdecydował się ofiarować Kościołowi w Mediolanie szczątki męczennika Dionizego. Początkowo wierni w Cezarei gorąco przeciwko tej decyzji protestowali. Dopiero szanowany przez nich kapłan Terazjusz

uśmierzył gwałtowne wzburzenie miejscowych wiernych, słowem swym przekonał tych, którzy sprzeciwiali się wydaniu relikwii, i w obecności kapłanów, diakonów i wielu innych bojących się Pana z należną czcią zabrał owe relikwie i przekazał je braciom [z Mediolanu].

Czytając ten list, nie mamy najmniejszej wątpliwości co do tego, że przekazanie relikwii było aktem wiary i z tego powodu autorowi listu ogromnie zależało na bezspornej autentyczności relikwii:

Przyjmijcie je z radością, mogącą zrównoważyć smutek, z jakim odesłali je ci, którzy ich strzegli. Niechaj nikt nie wątpi i nie waha się wierzyć, że ten jest owym niezwyciężonym zapaśnikiem. Pan zna te kości, które bojowały razem z błogosławioną duszą. Uwieńczy On je z nią razem w dzień zapłaty za sprawiedliwość, jak napisane jest, że musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele. Jedna tylko trumna przyjęła czcigodne to ciało, nikt blisko niego nie spoczął, na grobie był napis, oddawano mu cześć jako grobowi męczennika. Podejmujący go niegdyś w swych domach chrześcijanie własnymi rękami wtedy go pochowali, a teraz szczątki wydobyli z ziemi. Boleli oni tak, jakby pozbawieni zostali ojca lub obrońcy, ale odesłali relikwie, wyżej stawiając waszą radość niż własną pociechę.

Dopiero na początku V wieku oddawanie czci relikwiom świętych zakwestionował niejaki Wigilancjusz, w niewybrednych słowach nazywając je czymś nieczystym i budzącym wstręt. Z wielką stanowczością przywołał go do porządku święty Hieronim — najpierw w swoim, napisanym w roku 404, liście 109, następnie w dziełku pt. Przeciw Wigilancjuszowi.

We wspomnianym liście Hieronim pisał:

Jeśli nie należy czcić relikwii męczenników, to dlaczego czytamy: „Droga przed obliczem Pana śmierć Jego świętych” (Ps 116,15)? Jeśli ich kości kalają tych, którzy się z nimi stykają, to w jaki sposób przez dotknięcie do zwłok Elizeusza umarły został wskrzeszony (por. 2 Krl 13,21) i ciało, które według Wigilancjusza leżało nieczyste, przywróciło umarłemu życie? Czy zatem cały obóz wojska izraelskiego i naród Boży był nieczysty dlatego, że niesiono przez pustynię ciała Józefa i Patriarchów?

W dziełku zaś Przeciw Wigilancjuszowi, 5, święty Hieronim pytał:

Czy zatem jesteśmy świętokradcami, kiedy nawiedzamy bazyliki Apostołów? (…) Czy wszystkich biskupów, którzy „bezwartościowe rozsypane prochy nieśli w jedwabiach i złotych naczyniach”, należy uznać nie tylko za świętokradców, ale i za głupców? I ludy wszystkich Kościołów, które wychodziły z taką radością naprzeciw świętym relikwiom, witając [relikwie] proroka Samuela jako poniekąd obecnego i żyjącego, należy uznać głupimi? (PL 23,343n).

O wiele poważniej zakwestionowano kult świętych oraz oddawanie czci relikwiom dopiero w wieku XVI. W obronie jednego i drugiego wypowiedział się wówczas, w roku 1563, sobór trydencki:

Bezbożnie myślą ci, którzy zaprzeczają temu, że święci radujący się wieczną szczęśliwością w niebie powinni być wzywani, lub twierdzą, że oni nie modlą się za ludzi lub że bałwochwalstwem jest wzywanie ich, by modlili się za każdego z nas, lub że obraża to Słowo Boże i jest przeciwne czci Jezusa Chrystusa, jedynego pośrednika między Bogiem i ludźmi (1 Tm 2,5), lub że głupotą jest, aby królujących w niebie błagać słowem lub myślą. Wierni powinni czcić także święte ciała męczenników i innych żyjących z Chrystusem, gdyż były żywymi członkami Chrystusa i świątynią Ducha Świętego, który je wskrzesi do życia wiecznego i obdarzy chwałą, i przez nie Bóg udziela ludziom wielu dobrodziejstw. Tak więc twierdzących, że nie powinno się czcić i szanować relikwii świętych, lub że wierni na próżno oddają cześć relikwiom i innym upamiętniającym rzeczom oraz nadaremnie odwiedzają miejsca poświęcone wspomnieniu świętych w celu uzyskania ich pomocy, należy w pełni potępić, jak już wcześniej potępił ich Kościół i także teraz potępia.

Zwróćmy też uwagę na fragment dokumentu Międzynarodowej Komisji Teologicznej z roku 1992. Przypomina się w nim, że cześć oddawana relikwiom świętych świadczy o tym, że Kościół wierzy, iż zmartwychwstaniemy w tych samych — choć nie w takich samych, bo będą one uwielbione — ciałach, w których żyjemy obecnie:

Zmartwychwstanie nastąpi „w tych samych [ciałach], które pomarły; ponieważ gdyby nie było w tych samych, nie zmartwychwstaliby ci, którzy pomarli”. Ojcowie Kościoła uważają, że bez tożsamości cielesnej nie można ochronić tożsamości osoby. (…) Kult relikwii, przez który chrześcijanie wyznają, że ciała świętych, „którzy pewien czas byli żywymi członkami samego Chrystusa i świątynią Ducha Świętego (…) będą przez Niego wskrzeszeni do życia i uwielbieni”, pokazuje, że nie można wyjaśnić zmartwychwstania niezależnie od ciała, które żyło.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Nie zapominajmy o tym, co zależy od nas!

Wierzymy wspólnie z innymi

Medycyna naturalna czy okultystyczna?

Czy muzułmanie wierzą w Jezusa?

Pewność i niepewność w wierze


komentarze



Facebook