Archwium > Numer 392 (04/2006) > Dominikanie na niedziele > Klamka jest z jednej strony

Klamka jest z jednej strony
Jr 31,31-3 Ps 51 Hbr 5,7-9 J 12,20-33

Zastanawiam się, co czuli owi „niektórzy Grecy” z dzisiejszej Ewangelii. Nie da się ukryć, że prośba, którą skierowali do Jezusa, została przez Niego zupełnie zignorowana. To, co im się przytrafiło, zdarza się i nam: przyzywamy Boga, zanosimy do Niego prośby, całym sercem pragniemy doświadczyć Jego bliskości – a On nic. Milczy, nie zauważa, lekceważy...

Bóg jest całym sobą skupiony na człowieku. Brak odpowiedzi z Jego strony nigdy nie oznacza, że nie usłyszał, nie jest mną zainteresowany czy też się obraził. Milczenie Boga oznacza, że On na coś czeka.

Najczęstszym przedmiotem oczekiwania Boga jest ludzka gotowość na przyjęcie daru. Ogromna różnica między Stwórcą a stworzeniem polega na tym, że On umie czekać – jest cierpliwy. Tysiąc lat przygotowywał Izraela na przyjęcie Mesjasza – nie niecierpliwił się. Teraz czeka na nas – na każdego człowieka: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną”. Drzwi ludzkiego serca można otworzyć jedynie od wewnątrz, klamka jest tylko z jednej strony. Gość może tylko cierpliwie pukać.

Często mówimy o sobie, że jesteśmy sfrustrowani. To współczesne określenie próbuje opisać stan ducha, wyrażany dawniej przez słowo „smutek”. Jego źródłem jest przede wszystkim niecierpliwość. Człowiek chciałby mieć wszystko od razu, natychmiast – nie czekać na spełnienie próśb i życzeń, od razu oglądać owoce swoich działań. Konieczność czekania sprawia, że smutniejemy.

Znamy zasadę ks. Jana Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Nie mniej prawdziwa jest zasada, że na ludzi trzeba czasem poczekać. Nasze oczekiwania związane z nimi nie zostają zaspokojone natychmiast. To, co prawdziwe, głębokie potrzebuje czasu, by dojrzeć. Zaufanie, bliskość nie pojawiają się od razu.

Niełatwo czekać na kogoś, ale być może jeszcze trudniej jest mieć cierpliwość do samego siebie. Zgodzić się na własną nieporadność, na to, że nie od razu wychodzi tak, jak by się chciało. Czekać na siebie to próbować ciągle być uczniem: nie mieć do siebie pretensji, że się wszystkiego nie wie, że stale się napotyka w sobie ograniczenia. Uczyć się wyrozumiałości dla samego siebie.

Za rok znowu będzie wielki post: kolejna szansa. Bądźmy cierpliwi.


Jacek Krzysztofowicz OP - ur. 1969, dominikanin, prezes Fundacji Centrum św. Jacka i kierownik Dominikańskiego Ośrodka Pomocy Psychologicznej, duszpasterz absolwentów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kredyt u Boga

Rodzina jest najważniejsza

Bóg kocha za darmo

Chciwość

Smak życia


komentarze



Facebook