Post eucharystyczny

Od dawna słyszę zarzut ze strony moich prawosławnych znajomych, że w Kościele katolickim post przed komunią świętą praktycznie już nie istnieje. Kiedy uczciwie się nad tym zastanawiam, to przyznaję im rację. Co znaczy jedna godzina postu przed komunią, najłatwiej mi pokazać na przykładzie siebie samego. Na niedzielną sumę wychodzę z domu dwadzieścia minut przed jej rozpoczęciem, a komunia święta jest rozdawana mniej więcej pięćdziesiąt minut od dzwonka sygnalizującego początek mszy. To znaczy, że mogę bezpośrednio przed wyjściem na mszę zjeść śniadanie, umyć zęby i od razu wyjść do kościoła — i formalnie zachowam godzinny post przed komunią, nawet z kilkunastominutowym naddatkiem.

Podam inny przykład. Podczas ostatnich wakacji córka była na obozie duszpasterskim z księdzem. Kiedy opowiadała mi o tym obozie, dowiedziałem się, że dzień zaczynał się od śniadania, potem kilkanaście minut sprzątania i zaraz potem msza święta. Praktycznie zaraz po śniadaniu. Wprawdzie dopilnowano tego, żeby między połknięciem ostatniego kęsa a przyjęciem komunii upłynęła godzina, ale czy na tym ma polegać post eucharystyczny? Mnie się wydaje, że przez takie traktowanie postu przed komunią świętą tracimy coś bardzo ważnego.

Najpierw przedstawię fakty. Aż do roku 1953 komunię świętą przyjmowało się zawsze na czczo. Zacznę od wspomnienia z własnego dzieciństwa. Jedyna niedzielna msza święta w kościele, do którego chodziliśmy, była odprawiana w samo południe. Wprawdzie nie w każdą niedzielę przystępowałem do komunii świętej, ale przystępowałem dość często i wtedy pierwszym niedzielnym posiłkiem był obiad, do którego siadaliśmy około drugiej po południu. Nikt mnie do tej pobożności nie przymuszał, dlatego odczuwałem nawet coś w rodzaju dumy, że potrafię dochować tego postu na równi z dorosłymi.

Zgodnie z ówczesnym prawem kanonicznym tylko w dwóch przypadkach wolno było odstąpić od zasady, że komunię świętą przyjmujemy na czczo. Całkowitemu zawieszeniu wymóg ten ulegał w odniesieniu do kogoś, kto znalazł się w niebezpieczeństwie śmierci, natomiast obłożnie chorym wolno było „za roztropną radą spowiednika przyjmować komunię raz albo dwa razy w tygodniu, choćby przyjęli przedtem jakieś lekarstwo albo spożyli coś w postaci napoju” (kan. 858 § 2).

Tych zasad trzymano się od wieków. Przygotowując się do napisania tego listu dotarłem do kilkudziesięciu dawnych tekstów mówiących o poście eucharystycznym. Kilka z nich zasługuje na szczególną uwagę.Na przykład napisany ok. roku 405 i w ciągu wieków przywoływany przez wielu autorów list świętego Augustyna do świeckiego chrześcijanina imieniem January. W tamtych czasach, i tak było w Kościele katolickim aż do roku 1953, mszę świętą odprawiano tylko przed południem. Jednak, w ówczesnej Afryce, z jednym znamiennym wyjątkiem. Raz w roku, w Wielki Czwartek, odprawiano dwie msze, rano i wieczorem, tę ostatnią dla uczczenia ostatniej wieczerzy.

We wspomnianym liście Augustyn zwraca uwagę na to, że wieczorna wielkoczwartkowa msza stwarza jedyną w roku sytuację, kiedy Eucharystia nie jest pierwszym pokarmem, którym wierni się posilają tego dnia. Rzecz jasna — pisze święty Biskup — „nikogo nie zmuszamy do jedzenia przed ową Wieczerzą Pańską, ale też nie ośmielamy się sprzeciwiać”, jeśli tego wieczoru ktoś przystąpi do komunii, nie będąc na czczo (List 54,7,9).

Wcześniej w liście tym Augustyn tak oto wyjaśnia główny sens postu eucharystycznego: To sam Duch Święty podsunął Kościołowi taki zwyczaj, żebyśmy komunię przyjmowali na czczo — „by na cześć tak wielkiego sakramentu Ciało Pańskie było pierwszym pokarmem, który przyjmują usta chrześcijanina”.

Rzecz znamienna, że ogromnie ważny dla Kościoła wschodniego synod w Trullum (jest to nazwa cesarskiego pałacu w Konstantynopolu) z roku 692 wydał osobny kanon 29, który nakazuje, aby również wieczorną liturgię wielkoczwartkową sprawować na czczo. Trudno o mocniejszy dowód, jak wielką wagę przywiązywano wówczas do postu eucharystycznego.

Dodajmy, że w ciągu wieków pojawiały się nawet głosy, że również po przyjęciu komunii świętej jeszcze mniej więcej przez trzy godziny nie powinno się brać do ust zwyczajnego pokarmu. Podczas kwerendy źródłowej kilka razy natrafiłem na (zresztą nieautentyczne) zalecenie papieża Klemensa I: „Jeśli słudzy Boży spożywają pokarm Pański z samego rana, niech poszczą aż do godziny szóstej; jeśli zaś o godzinie trzeciej lub czwartej — niech poszczą aż do wieczora”. Przypomnijmy, że godzina szósta to, według biblijnego podziału dnia, samo południe, godzina zaś trzecia lub czwarta to nasza dziewiąta i dziesiąta.

Wydaje się jednak, że to ostatnie zalecenie praktycznie nigdy nie było w Kościele przyjęte. Święty Tomasz z Akwinu — choć sądził, że faktycznie wydał je święty Klemens, jeden z pierwszych następców apostoła Piotra — jednoznacznie powiada, że obecnie, z powodu częstszego niż dawniej przystępowania do komunii świętej, nie zdołalibyśmy tego zalecenia wypełnić, toteż wystarczy, jeżeli spożywanie Ciała Pańskiego oddzielone jest od zwyczajnego jedzenia modlitwami i dziękczynieniem, w tym również modlitwami prywatnymi, którym wierni zazwyczaj się oddają (Suma teologiczna, 3 q. 80 a. 8 ad 6). Tutaj chciałoby się westchnąć: niestety, dzisiaj nie wszyscy wierni i nie zawsze.

Odnotujmy jeszcze, że przypomnienie o poście eucharystycznym pojawiło się kiedyś nawet w uchwałach soboru powszechnego, mianowicie w dekrecie soboru w Konstancji z 15 czerwca 1415 roku: „Czcigodna powaga świętych kanonów i przyjęty zwyczaj Kościoła nakazywał i nakazuje, żeby Sakrament ten nie był sprawowany po jedzeniu i przyjmowany przez wiernych inaczej, jak na czczo, chyba że w czasie choroby lub innej konieczności uznanej i zaakceptowanej przez prawo czy przez Kościół”.

I tak było w Kościele katolickim aż do roku 1953, tzn. aż do wydania przez papieża Piusa XII konstytucji apostolskiej Christus Dominus. Tylko późniejszą reformę soborową da się porównać z tym błogosławionym przełomem w życiu Kościoła, który dokonał się dzięki temu dokumentowi. Głównym celem dokumentu było danie nowego impulsu odnowie eucharystycznej podjętej przez świętego Piusa X w roku 1910. Papieżowi chodziło o to, żeby możliwie jak największej liczbie katolików ułatwić uczestnictwo we mszy świętej, zwłaszcza w niedziele i święta.

Papieskie pozwolenie — udzielone jeszcze bardzo ostrożnie — na odprawianie mszy świętych wieczorem miało istotne skutki. Dla tych, którzy tamtego przełomu nie przeżyli, wieczorna msza jest czymś zwyczajnym i oczywistym. Moje pokolenie (urodziłem się podczas wojny) jest ostatnim mogącym świadczyć o tym, jak głęboko to zarządzenie Piusa XII odmieniło życie Kościoła, jak wiele religijnego ożywienia przyniosło.

W odniesieniu do postu przed komunią papież wydał wtedy kilka stosunkowo drugorzędnych złagodzeń, przypominając zarazem, że w zasadzie wierni „mają nadal zachować post eucharystyczny od północy”. Jednak właśnie w tym dokumencie znalazła się decyzja papieża, która okazała się później pierwszym krokiem w kierunku istotnego złagodzenia postu przed komunią. Mianowicie wiernych uczestniczących w wieczornych mszach świętych Pius XII zobowiązał do zachowania trzech godzin postu od pokarmów oraz jednej godziny od napojów (za wyjątkiem napojów alkoholowych).

Już cztery lata później, w wydanym 19 marca 1957 roku motu proprio Sacram communionem Pius XII — pragnąc zachęcić wiernych do jak najczęstszego przystępowania do komunii — ustanawia powyższe rozwiązanie powszechną regułą postu eucharystycznego. Później, w roku 1965 papież Paweł VI skrócił ten post do jednej godziny, w roku zaś 1973 Kongregacja Sakramentów — wobec faktu, że chorzy oraz ich opiekunowie często nie są w stanie dokładnie przewidzieć tego, kiedy zostanie im przyniesiony Najświętszy Sakrament — tej grupie wiernych zmniejszyła obowiązek postu do 15 minut.

Owszem, w dużym stopniu ma Pan zapewne rację, że wielu współczesnych wiernych zmiany te odbiera jako niemalże zniesienie postu przed komunią. Tym bardziej więc warto przypominać, że nie taka była intencja papieży, którzy przedstawione tu zarządzenia podejmowali. Zarówno Piusowi XII, jak i Pawłowi VI chodziło o to, ażeby możliwie wszystkich wiernych zaprosić do częstej komunii świętej, a ponieważ coraz bardziej komplikujące się warunki życia współczesnego nieraz im to utrudniają, obaj wspomniani papieże chcieli choć trochę te utrudnienia zmniejszyć.

Toteż warto przypominać, że kolejnym złagodzeniom postu eucharystycznego zazwyczaj towarzyszyły serdeczne zachęty, ażeby z własnej woli zachować to, do czego prawo kościelne już nie zobowiązuje. We wspomnianym dokumencie z roku 1953 Pius XII pisał: „Chociaż nowe warunki czasów i rzeczy wymagają udzielenia wielu ułatwień i pozwoleń w tej dziedzinie, potwierdzam w całej pełni prawo i zwyczaj postu eucharystycznego oraz wzywam tych, którzy mają możność, by dokładnie post ten zachowali, i by tylko ci, którzy są zmuszeni okolicznościami, korzystali z udzielonych tutaj ułatwień w granicach koniecznej potrzeby”.

Natomiast w motu proprio Sacram communionem, w którym zniósł ścisły obowiązek eucharystycznego postu od północy, Pius XII wzywał i prosił: „Usilnie zachęcamy kapłanów oraz wiernych, ażeby w miarę możliwości zachowywali czcigodny i starodawny obyczaj eucharystycznego postu przed mszą i komunią świętą”. Trudno mieć wątpliwości co do tego, że papież miał tu na myśli zachowanie postu od północy. Choć zniósł obowiązek takiego postu, jednak do przestrzegania takiego właśnie postu zachęcał.

Szkoda, że chyba większość z nas o tych papieskich wezwaniach w ogóle zapomniała. Nieraz krytykujemy jurydyzm, czyli traktowanie prawa tak jakby było ono instancją ostateczną, a sami takiemu niedobremu jurydyzmowi ulegamy. W odniesieniu do postu eucharystycznego prawo zobowiązuje nas do zachowania pewnego minimum. Z pewnością jednak warto — a może nawet trzeba — zachować go więcej, niż wynika to z obowiązku prawnego.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Apostoł Paweł twórcą chrześcijaństwa?

RELIGIJNE ZOBOJĘTNIENIE

Opowiadanie o potopie

Zbawienie dzieci zmarłych bez chrztu

Pierwsza komunia dziecka z niepełnosprawnością umysłową


komentarze



Facebook