Płacenie podatków

Chciałbym znaleźć w Ojcu sojusznika w następującej sprawie: nasza klasa maturalna studniówkę chce urządzić nie w szkole, ale w wynajętym lokalu. Opłata za wynajem (chyba razem z orkiestrą, ale nie mam pewności, bo nie uczestniczyłem w tych pertraktacjach) wynosi 2500 zł. Właściciel lokalu zgodził się obniżyć nam cenę do 2000 zł, ale pod warunkiem, że zapłacimy z ręki do ręki, bez śladu w dokumentach. Te 500 zł różnicy oznacza, że każdy z nas zapłaci około 20 zł mniej, niż gdyby załatwiać sprawę legalnie. Dla wszystkich jest oczywiste, że tak zrobimy. Nauczyciele udają (naprawdę udają, zwłaszcza opiekun naszej maturalnej klasy), że o niczym nie wiedzą. Właściwie to chyba tylko ja jeden nie kryję oburzenia na takie okradanie państwa. Nikt jednak nie słucha moich argumentów, tyle tylko osiągnąłem, że wszyscy mają mnie za ciasnego i nieżyciowego doktrynera.

Studniówka stała się teraz dla mnie, zamiast radością, kłopotem bez dobrego wyjścia, gdyż cokolwiek bym zrobił, będzie złe. Jeżeli na nią pójdę, będzie to znaczyło, że aprobuję oszustwo i w nim uczestniczę. Jeżeli nie pójdę, będzie to z mojej strony manifestacja — sam czuję, że chyba zbyt ostra — która może skończyć się tym, że dla całej klasy stanę się trędowaty i wszyscy zaczną się ode mnie izolować.

 

Zwolennicy pójścia na „lewiznę” zapewne myślą tak: dla państwa te 20 zł to jest praktycznie nic, a dla mnie jest to liczący się pieniądz — przecież jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców. Jest taka piękna anegdota żydowska, demaskująca fałsz powyższego rozumowania.

Pewna gmina postanowiła w celu uczczenia zasłużonego nauczyciela podarować mu beczkę wina. Wójt kupił beczkę, a każdy z członków gminy miał przynieść butelkę białego wina i wlać do niej. Otóż jeden z członków gminy pomyślał sobie tak: „Jeżeli wleję butelkę wody, to wino prawie nic na tym nie straci, a ja nie muszę wydawać pieniędzy na wino”. Jak pomyślał, tak i zrobił. Odbyło się uroczyste wręczenie jubilatowi beczki wina. Wkrótce potem uroczystość zmieniła się w jedną wielką kompromitację. Okazało się, że gmina ofiarowała beczkę wody — podobnie bowiem jak tamten jeden, pomyśleli sobie i zrobili wszyscy.

Osobiście bardzo bym Panu radził nie poddawać się. Wierzę, że uda się Panu doprowadzić w końcu do tego, że nie będziecie zaczynali Waszego dorosłego życia — bo studniówka jest przecież antycypującym świętowaniem Waszej dojrzałości — od oszukiwania własnego państwa. Napisał Pan, że szuka we mnie sojusznika. Znalazł go Pan, ale przede wszystkim niech Pan szuka sojuszników wśród kolegów i nauczycieli.

Tu naprawdę chodzi o coś więcej niż o te należne państwu 500 zł. W końcu możecie ten wieczór urządzić sobie w szkole, wtedy wszystko wyjdzie taniej i żadnego podatku nie trzeba będzie płacić. Tutaj chodzi o to, żebyście jako grupa młodych obywateli podjęli decyzję: „Nie chcemy — i to jeszcze przy okazji naszego świętowania! — wchodzić w szarą strefę. Polska to jest nasze państwo i nie chcemy go oszukiwać. Jesteśmy zainteresowani tym, żeby przyczyniać się raczej do zmniejszania niż do powiększania szarej strefy!”.

Moja rada jest tak jednoznaczna, bo opisana przez Pana sytuacja jest wyjątkowo jasna. Trzeba jednak powiedzieć, że w sprawach podatkowych nie zawsze jest tak jasno. Niekiedy prawo podatkowe jest skonstruowane tak fatalnie i wręcz niesprawiedliwie, że poniekąd przymusza obywateli do wchodzenia w szarą strefę.

Nie zamierzam komukolwiek podpowiadać, że niekiedy wolno uchylić się od zapłacenia całego określonego prawnymi przepisami podatku. Warto jednak przypomnieć, jak problem płacenia podatków przedstawiony jest w Piśmie Świętym oraz w nauce Kościoła.

Oba nowotestamentalne pouczenia podatkowe 1 odnoszą się do sytuacji specyficznej, mianowicie dotyczą obowiązku płacenia podatków państwu, które poniekąd nie jest naszym państwem, jest bowiem naszym prześladowcą. Toteż zanim te pouczenia przypomnę, warto podziękować Panu Bogu za to, że jesteśmy pokoleniem Polaków, które ma szczęście żyć w wolnej Ojczyźnie i we własnym państwie.

Żydzi współcześni Panu Jezusowi nie mieli własnego państwa i popularny był wśród nich pogląd, że wolno uciekać od płacenia podatku państwu okupującemu, a nawet zasługuje to na pochwałę. Ludzie, którzy poprosili Pana Jezusa o ocenę takiego postępowania, nie byli zainteresowani tym, co On na ich pytanie odpowie. Chcieli tylko „podchwycić Go w mowie” (Mt 22,15).

On jednak dał im odpowiedź. Na pytanie, „czy wolno płacić podatek Cezarowi?”, odpowiedział: „Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Nie sposób nie zauważyć podstawowego sensu tej odpowiedzi: tak naprawdę to tylko jedno w waszym życiu powinno być absolutne — żebyście starali się oddać Bogu całych siebie i całe swoje życie; całą resztę, w tym również płacenie podatków, starajcie się harmonizować z tym waszym absolutnym obowiązkiem.

Wczytując się uważnie w powyższą odpowiedź Pana Jezusa, zarazem trudno zaprzeczyć, że — chociaż wyszedł On ponad postawione Mu pytanie — sugeruje jednak, że nawet okupacyjnemu państwu podatki należy raczej płacić, niż nie płacić.

Druga wypowiedź podatkowa znajduje się w słynnym rozdziale trzynastym Listu do Rzymian: „Oddajcie każdemu to, co mu się należy: komu podatek — podatek, komu cło — cło, komu uległość — uległość, komu cześć — cześć” (w. 7). Przypomnijmy, że swoją naukę o posłuszeństwie nawet wobec władzy prześladowczej apostoł Paweł przedstawia bezpośrednio po wezwaniu adresatów swego listu do wytrwałości w prześladowaniach (Rz 12,14–21), podjętych właśnie przez cesarza Nerona.

Jednym słowem, również apostołowi, kiedy wzywa do płacenia podatków, i w ogóle do posłuszeństwa państwu wrogiemu chrześcijanom, chodzi o coś ważniejszego niż płacenie podatków i pozytywny stosunek do państwa. On przede wszystkim chce uchronić chrześcijaństwo przed pokusą konfrontacji politycznej z nieprzyjazną sobie władzą. Ludziom z zewnątrz chrześcijanie mogli się wydawać buntownikami politycznymi: przecież byli wyznawcami religii zakazanej przez prawa państwowe. Rozwój sytuacji łatwo mógł się potoczyć według scenariusza samospełniającego się proroctwa: chrześcijanie uznani za buntowników i karani jako buntownicy, w końcu mogliby rzeczywiście stać się wrogami prześladującego ich państwa.

Apostoł Paweł nawołuje do sprzeciwiania się w państwu w tym zakresie, w którym chrześcijanom nie wolno go słuchać, nawołuje do trwania w wierze, której władza państwowa zakazuje i za którą prześladuje, dlatego tym mocniej nakazuje uległość państwu we wszystkim innym, m.in. w zakresie płacenia podatków.

W obu przedstawionych tekstach nie ma poniekąd miejsca na podniesienie pytania o sprawiedliwość ściąganych przez państwo podatków, gdyż celem obu jest, jak widzieliśmy, pouczenie na temat jeszcze ważniejszy. Na to, że ustanawiane przez państwo podatki powinny być sprawiedliwe, zwraca się kilkakrotnie uwagę w Starym Testamencie — żeby przypomnieć ostrzeżenia Samuela przed ustanawianiem monarchii (1 Sm 8,15.17) czy niemądre decyzje, które na początku swojego panowania podjął król Roboam (1 Krl 12,3–14). „Król państwo umacnia sprawiedliwością, niszczy je ten, kto podatkami uciska” — streszcza starotestamentalne upomnienia przed ustanawianiem niesprawiedliwych podatków Księga Przysłów (29,4).

Różnicę między podatkiem sprawiedliwym i niesprawiedliwym łatwo jest określić teoretycznie, o wiele trudniej praktycznie. Podatek wtedy jest sprawiedliwy — wyjaśnia święty Tomasz z Akwinu (O władzy, 1,3) — kiedy władza ustanawia go i egzekwuje dla dobra wspólnego; niesprawiedliwe zaś są takie podatki, które są nakładane dla czyjegoś dobra partykularnego, przeciwko dobru wspólnemu.

Praktycznie nie zawsze łatwo jest tę różnicę rozpoznać, dlatego tym bardziej starajmy się zauważać różne niesprawiedliwe wypaczenia w prawie podatkowym, nazywać je po imieniu i dążyć do ich usunięcia. Na przykład papież Leon XIII — w roku 1891, na 26 lat przed rewolucją październikową! — biorąc w obronę zagrożoną przez socjalistyczne doktrynerstwo własność prywatną, zwracał uwagę na niesprawiedliwość takich obciążeń podatkowych, które nie tylko niszczą inicjatywę gospodarczą i hamują rozwój, ale prowadzą obywateli do coraz większego ubóstwa 2.

Niesprawiedliwy jest również taki system podatkowy, który tak jak u nas — ufajmy, że wkrótce się to zmieni — uprzywilejowuje bezdzietność, posiadanie zaś dzieci traktuje jako luksusową zachciankę. Osoby wychowujące dzieci nie dość, że nie mają u nas z tego tytułu ulg podatkowych, to muszą płacić podatek pośredni znacznie wyższy niż ludzie bezdzietni — muszą bowiem kupować więcej jedzenia, więcej ubrań i więcej innych artykułów podstawowej potrzeby, a to wszystko jest przecież obłożone podatkiem pośrednim. To naprawdę nie jest w porządku, że system podatkowy jest skonstruowany tak, jakby państwu wręcz zależało na tym, żeby ludzie mieli jak najmniej dzieci 3.

Tę dyskryminację podatkową można by chociaż trochę złagodzić — bardzo trafia mi do przekonania ta propozycja pewnego wybitnego ekonomisty — gdyby kwota wolna od podatku była mnożona przez liczbę osób znajdujących się na utrzymaniu podatnika. Sama przecież idea kwoty wolnej od podatku wzięła się z założenia, że nie powinno być obciążone podatkiem to, którzy jest konieczne do zapewnienia minimum egzystencji.

Wiele innych jeszcze niesprawiedliwości naszego systemu podatkowego bierze się stąd, że jest to labirynt przepisów, w którym przeciętny obywatel musi się zgubić, bo gubi się w nim nieraz nawet wytrawny prawnik. Z przerażeniem przeczytałem niedawno w specjalistycznym periodyku prawniczym, że polska ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych „od opublikowania jednolitego tekstu w roku 2000 była nowelizowana 41 razy, w samym 2003 roku wprowadzono 15 istotnych zmian” 4. To jest przecież raj dla takich, którzy to potrafią łowić ryby w mętnej wodzie, i pole pełne pułapek dla ludzi uczciwych!

Wydobywam te zawstydzające fakty nie po to, żeby zachwiać w Panu młodzieńczy idealizm; przeciwnie: żeby go umocnić. Prawdziwy idealizm musi być przecież przygotowany na konfrontację z wrogą mu rzeczywistością. To, że problem płacenia podatków pozostawia u nas tak wiele do życzenia zarówno na poziomie złego prawa, jak i fatalnych przyzwyczajeń społecznych, niech pobudzi Pana i mnie, i wszystkich, którzy czują nieznośność tej sytuacji, do postanowienia, żeby coś wreszcie z tą stajnią Augiasza zacząć robić.

Głęboko wierzę, że wspólnym obywatelskim wysiłkiem doprowadzimy w końcu do tego, że Polska będzie miała znacznie lepsze prawo podatkowe, większość zaś obywateli naszego kraju będzie się rzetelnie wywiązywać z podatkowych obowiązków. Na razie serdecznie życzę Waszej maturalnej grupie, żebyście wspólnie doświadczyli tej radości, którą daje człowiekowi poczucie zwycięstwa nad pokusą przekroczenia obowiązującego prawa.


1
 Przedstawię je za chwilę, natomiast od razu zwrócę uwagę na to, że trudno do naszego tematu odnosić perykopę Mt 17,24–27, ponieważ problem płacenia podatku świątynnego jest w niej przede wszystkim okazją do podkreślenia boskiego synostwa Pana Jezusa.
2 „Prywatna własność nie powinna być wyczerpywana przez nadmiar podatków i ciężarów publicznych. Władza państwowa bowiem nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy” (Leon XIII, Rerum novarum, 35). 
3 Zwracając uwagę na niesprawiedliwości prawa podatkowego, należy zarazem podkreślić, że to nie jest tak, żeby szeregowy obywatel miał prawo ustalać sobie samemu, według prywatnego mniemania, reguły dotyczące swoich powinności podatkowych. Jedynym chyba uzasadnieniem dla ukrytego zmniejszania sobie admiernych obciążeń podatkowych byłaby sytuacja, kiedy roszczenia finansowe państwa uderzają w minimum egzystencjalne rodziny. 
4 Janusz Kochanowski, Deregulacja jako pierwszy etap reformy systemu tworzenia prawa, „Ius et Lex” 3/2005, nr 1, s. 222.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŚWIĘCI WIELCY I MALI

Niegodziwe eksperymenty

Opowiadanie o potopie

Problemy z wyborem rodzica chrzestnego

Gdzie wtedy byłeś?


komentarze



Facebook