Bez dlaczego
Iz 63,16b-17.19b; 64,37 1 Kor 1,39 Mk 13,33-37

Adwent ma swój charakterystyczny język: powtarzane wielokrotnie formuły o oczekiwaniu, czuwaniu i modlitwie napawają nas pobożnym wzruszeniem lub niepobożnym zniechęceniem. Gdzieniegdzie poranne roraty przy świecach i pięknych adwentowych pieśniach budzą nasze religijne tęsknoty. Mimo wszystko czujemy się w tym dosyć obco i jest to w pewnym sensie obok naszego życia.

Jak odnaleźć się w takim doświadczeniu: wiemy, że adwent to ma być czas szczególny, a zarazem nie bardzo rozumiemy, co miałoby to znaczyć. Pomocna może się okazać formuła dominikańskiego mistyka Mistrza Eckharta: „żyć bez dlaczego, pracować bez dlaczego, kochać bez dlaczego”. Po prostu żyj, pracuj, kochaj. Ktoś może błędnie pomyśleć: „Nareszcie jakiś ksiądz powiedział, żeby żyć, jak się chce”. Eckhart mógłby uzupełnić: żyj, pracuj i kochaj bez dlaczego, to znaczy żyj, kochaj, pracuj tak, jakby Jezus był blisko.

Mając pewność, że Pan przychodzi, mogę oddać się danemu mi czasowi. To tak jak z nienarodzonym dzieckiem, do którego się mówi, dotyka się brzucha matki, żeby poczuć kopnięcie, posłuchać bijącego serca. Psychologia prenatalna tłumaczy, że ma to wielkie znaczenie. To małe, niewidoczne dziecko już wtedy jest kształtowane, nabiera poczucia bezpieczeństwa i miłości.

Moje codzienne zmaganie się z życiem, miłością, pracą, nauką to przygotowanie miejsca Panu Bogu we mnie, by się narodził. Wtedy nasze cierpliwe oczekiwanie na spóźniający się tramwaj, czuwanie, by nie wykipiało mleko bądź w zmęczeniu powtarzana modlitwa Ojcze nasz stają się jak światło adwentowej świecy.

Światło adwentowych świec nie tylko symbolizuje nasze czuwanie, przypomina nam także, że pali się w nas już światło, który otrzymaliśmy na chrzcie świętym, dlatego możemy ciągle prosić: „Obym mógł zasłużyć, żeby moja pochodnia zawsze w nocy płonęła w świątyni Pana i świeciła wszystkim wchodzącym do domu mego Boga! Udziel mi, Panie, w imię Jezusa Chrystusa, Twego Syna i mego Boga, tej miłości, która nigdy nie ustaje, tak aby moja pochodnia świeciła i nie gasła; aby dla mnie była żarem, dla innych światłością” (św. Kolumban).


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ktoś czeka?

PIĘTNAŚCIE PRZEPROWADZEK

Światło i woda

Ikona Dobrego Pasterza

Rzym i Pekin: dwa oblicza z tego samego źródła?


komentarze



Facebook