Archwium > Numer 387 (11/2005) > Orientacje > Tako rzecze Lupa, czyli umieranie nadczłowieka

Tako rzecze Lupa, czyli umieranie nadczłowieka

Zaratustra, reż. Krystian Lupa Kraków, Stary Teatr, premiera: 7 maja 2005 roku.

 

Nadczłowiek według Krystiana Lupy ponosi chyba jeszcze większą klęskę niż jego nietzscheański prototyp. Mit proroka, który uśmiercając starego Boga, miał zaprowadzić nowy ład, obumiera w drobnomieszczańskich dekoracjach, skazany na współczucie najbliższych. Ludzi spotkanych na drodze duchowych poszukiwań Zaratustry odnajdziemy ostatecznie na ulicach Babilonu w upokarzającej kolejce po zupę. Nie będzie już w nich nic z nadludzi. Przeciwnie, łatwiej będzie można rozpoznać w nich objawiający się nad miską jedzenia zwierzęcy instynkt samozachowawczy niż jakąkolwiek duchową moc.

Bóg, który musiał umrzeć

„Będę nauczał was nadczłowieka. Człowiek jest czymś, co trzeba przezwyciężyć. Coście zrobili, żeby go przezwyciężyć?” 1 — rzuca swe pytanie młody Zaratustra (Michał Czarnecki) w tłum czekający na występ linoskoczka. Tak rozpoczyna się spektakl Lupy i tak zaczyna się duchowe poszukiwanie Zaratustry. Trzeba się wyzwolić z człowieczeństwa, gdyż — jak powie — „pełne jest zatajonej sromoty i szpetności, brudnem stworzeniem jest człowiek”. Duchowa droga proroka bierze swój początek z niezgody na samego siebie, z niezgody na własne człowieczeństwo. Trzeba się wyzwolić z nędzy ludzkiej, z tego, co stanowi o człowieku, który „jest liną rozpiętą między zwierzęciem i nadczłowiekiem — liną ponad przepaścią&r (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Andrzej Draguła - ur. 1966, kapłan diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor habilitowany teologii, profesor na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, członek Redakcji i Laboratorium "Więzi", publicysta, stały współpracownik "Tygodnika Powszechnego". Zajmuje się m.in. komunikacją religijną i związkami między religią a kulturą. Mieszka w Zielonej Górze. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kościół, którego szukam

Sfilmowany kerygmat

Można, ale po co?

Nadzieja w czasach kryzysu

Dwa Przystanki, dwa żywioły


komentarze



Facebook