Oddajcie Bogu
Iz 45,1.4-6 1 Tes 1,1-5b Mt 22,15-21

Oby wreszcie nic nikomu nie być dłużnym. Już o nic nikogo nie prosić. Zarobić, zaharować się i mieć. Można potem oczywiście się dzielić, ale nie z obowiązku, tylko z własnej nieprzymuszonej woli, tylko z własnej woli. Samostanowiący, niezależny, niezawisły. I najlepiej, żeby inni też byli tacy: niezależni. By nie dręczyli prośbami o chleb, o czas, by nie zawracali głowy, by byli rzutcy, dojrzali.

Żeby Bóg też był taki: ma przecież wszystko, niby niczego nie potrzebuje, a cały czas wymaga uwagi, a nawet czci. Dobrze byłoby płacić abonament religijny, jak za komórkę, i mieć na jakiś czas spokój. Ale On nie, nie chce. Jakby chciał być związany obietnicą, wdzięcznością, pamięcią… miłością.

Ja sam, bez wdzięczności, bez pomocy, bez łaski – to teologia piekła. Miejsca, w którym ludzie są nieskończenie daleko od siebie – bo się nie potrzebują. Miłość krępuje, uzależnia moje szczęście od drugiego człowieka. Polega na zaciąganiu coraz większych długów, których nie można spłacić, których nie powinno się spłacać. Prośba o pomoc staje się błogosławionym pretekstem, żeby związać się obietnicą, przysięgą bezterminową. Nie ma mowy o łaskawym dawaniu z „mojego”, bo jest tylko „nasze”.

Największym chyba nieszczęściem jest absolutna niezależność, bo oznacza absolutną samotność. Gdy nikt nie potrzebuje Twojej pracy, nikt na Ciebie nie czeka, nie chce Twojej pomocy, nie prosi o czas, obojętna jest mu Twoja modlitwa. Każda wyciągnięta ręka, telefon, oczekiwanie są szansą, faktem przeciw logice i geografii piekła. Co więcej, i Twoja potrzeba, pragnienie i samotność są szansą dla drugiego, dla jego sensu. Po to Bóg stworzył nas niedoskonałych, byśmy byli różni, mieli potrzeby – tak nakierowuje nas na tajemnicę miłości, w której nie chodzi już o zaspokajanie pragnień, choćby najsubtelniejszych i szlachetnych, ale o samą wymianę.

Oddaj Bogu i człowiekowi – hojnie, weź od Boga i człowieka – ufnie. Niech rośnie niebieski dług i więzy zależności, aż będzie można zbliżyć się do tego, co rzekł Jezus o swojej więzi z Ojcem: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje” (J 17,10). On już dał wszystko, jeszcze trzeba dorównać Mu kroku.


Łukasz Popko OP - ur. 1978, dominikanin, biblista, wykładowca w EBAF w Jerozolimie i w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

POSIŁEK

Miłość nie zazdrości

CZTERDZIEŚCI LAT PUSTYNI

Gniew

PSALMISTA I JEGO BÓG


komentarze



Facebook