Niemiecki chaos

Przeżyliśmy wspaniały niemiecki chaos — powiedziała po zakończeniu Światowych Dni Młodych w Kolonii Carmen Hernandez, Hiszpanka należąca do grupy inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej. Określenie: niemiecki chaos jeszcze miesiąc temu brzmiałoby niedorzecznie, jednak w czasie spotkania Benedykta XVI z młodzieżą stało się ono rzeczywistością. Autobusy, które miały dowozić młodych pielgrzymów do Pól Maryjnych, utknęły na drogach. Kolumny pieszych przeprawiały się przez ścierniska, pola buraków cukrowych, a czasami także przez pobocza autostrady. Na błoniach zgubił się nieoczekiwanie szef straży pożarnej, a papież wyjechał z Marienfeld bez ochrony. Sytuacja przerosła niemieckich organizatorów. Na szczęście Ten, któremu młodzi z całego świata przybyli złożyć pokłon, jest także Bogiem chaosu, więc nawet z niego potrafił wyprowadzić dobro. Na pierwsze owoce spotkania w Kolonii wcale nie trzeba było długo czekać.

Tańczące koła

Na Marienfeld noc z soboty na niedzielę była bardzo zimna. — Obudziłam się o czwartej nad ranem i myślałam, że zamarznę — opowiadała mi z uśmiechem jedna z poznanianek. — Usłyszałam jednak bębny i gitary w pobliżu mojego sektora. Wstałam i poszłam zobaczyć, co się dzieje. Ujrzałam grupę chłopaków grających na różnych instrumentach i chyba ze sto osób śpiewających głośno psalmy i tańczących wokół nich w kołach. Przyłączyłam się do nich i tańczyłam do świtu. Wiem, że takich kół było na Marienfeld co (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Aleksandra Polewska - ur. 1974, absolwentka Wydziału Prawa i podyplomowych Studiów Dziennikarskich UAM, pasją jej życia jest dziennikarstwo. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pozytywna epidemia

Bóg kocha homoseksualistów

W POWIETRZU

ŁACINA TO NIE WSZYSTKO

SZUKAJCIE TEGO, CO JEDNOCZY


komentarze



Facebook