Archwium > Numer 384 (08/2005) > Opowiadanie > Kiedy ranne wstają zorze

Kiedy ranne wstają zorze

Jerzemu i Andrzejowi z gorącym podziękowaniem

 

W szpitalu czekało na mnie miejsce pod samym oknem z rachitycznym drzewem na horyzoncie. Nie pierwszy raz byłem w szpitalu i znałem panujące tam obyczaje. Tym razem w pokoju czteroosobowym numer 44 dostałem najlepsze łóżko. Zlustrowałem towarzyszy niedoli, dokonując podstawowej klasyfikacji. Czy i co czytają, a może zobojętnieni — wpatrują się w sufit, drzemią skuleni. Czytali jednak wszyscy. Sąsiad trzymał tygodnik „Nie”, na łóżku drugiego leżało „Forum” — przegląd prasy światowej. W przeciwległym kącie pokoju widać było z daleka kolorowe „Fakty” z panienkami i sensacyjnymi tytułami.

Wszyscy panowie byli w wieku wczesno– lub późnoemerytalnym. I wszyscy czekali na mniej czy bardziej skomplikowane zabiegi, którym miano poddać ich skołatane, niezbyt już sprawnie funkcjonujące serca.

Położyłem się na łóżku i szeroko niczym barykadę rozpostarłem „Rzeczpospolitą”. W pokoju toczyła się ożywiona dyskusja. Moi współtowarzysze tytułowali się nawzajem „panie pułkowniku”, powoływali na znajomość z generałem, dyktatorem od stanu wojennego i pierwszym sekretarzem. Jeden wspomniał z rozrzewnieniem, jak na manewrach generał pochwalił jego śmiałe posunięcie taktyczne i zaproponował ściślejszą współpracę.

Drugi miał świeższe wiadomości, bo niedawno spotkał gene (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Wiśniewski - ur. 1933, dziennikarz, stały korespondent "Dziennika Polskiego" wydawanego w Londynie, autor kilkunastu książek, w tym m.in.: "Ostatni z rodu", "Pani na Berżenikach", "Tego nie dowiecie się z książek", mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Rzymianin z AK

"Życie duchowe"

Jak myśleć o sekularyzmie?

Jedna jest porażka

CHCIAŁBYM DOTRZEĆ DO CELU


komentarze



Facebook