Moje spotkania z Janem Pawłem II

Po raz pierwszy spotkałem się z przyszłym Papieżem wiosną roku chyba 1960. Młody wtedy biskup Wojtyła głosił rekolekcje dla studentów w poznańskim kościele Dominikanów. Niewiele z nich zrozumiałem. Zapamiętałem sobie z nich tylko tyle, że podczas jednej z konferencji mówił o wpływie wiary na moralność i zwracał uwagę na to, że w dzisiejszych dyskusjach na ten temat niesłusznie pomija się to, co wierzących i niewierzących różni w stosunku do etyki seksualnej. Czy on naprawdę to mówił, czy tylko ja sobie tak to zapamiętałem, tego oczywiście nie wiem.

We wrześniu 1961 roku zacząłem studiować w Krakowie i byłem tam — jeśli nie liczyć jednorocznej przerwy — aż do roku 1967. W tym czasie wielokrotnie słuchałem kazań przyszłego Papieża, wielokrotnie też po odprawieniu nabożeństwa przychodził do naszego refektarza, a podczas corocznych spotkań ekumenicznych z chrześcijanami innych wyznań wygłaszał pełne ciepła przemówienia przy stole.

Niestety, nie mogę się pochwalić tym, że poznałem się wówczas na Jego wielkości. Owszem, pobożność i głębia Jego myśli rzucały się w oczy, ale młodemu klerykowi wydawało się wówczas, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że biskup jest głęboki i pobożny. Kiedyś jako diakon usługiwałem Mu podczas nabożeństwa różańcowego w naszej krakowskiej bazylice. Każdą kolejną tajemnicę rozpoczynał — klęcząc, bez pomocy kartki, wpatrzony w Najświętszy Sakrament — krótką medytacją. Pamiętam, że bardzo mi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Syndrom ocaleńca

Kremacja i "ogrody pamięci"

CZY MOŻNA MIEĆ MONOPOL NA PRAWDĘ?

Lęk przed wolą Bożą

Narzeczony nie do końca wierzący


komentarze



Facebook