Bóg kocha za darmo
Dz 2,42-47 1 P 1,3-9 J 20,19-31

Przywykliśmy uważać Tomasza apostoła za postać jeśli nie negatywną, to co najmniej dwuznaczną. Daleko mu wprawdzie do Judasza zdrajcy, ale nadany przez tradycję przydomek „niewierny” nie może przysparzać sympatii. W rankingu apostołów zająłby pewnie przedostatnie miejsce. Czym sobie na to zasłużył? Prawdę mówiąc, wyłącznie szczerością. On po prostu ma wątpliwości: nie wie, nie jest pewien – więc pyta, szuka, zmaga się sam ze sobą. Na pewno chciał uczestniczyć w radości apostołów, dzielić ich pewność zmartwychwstania. Jak miał to jednak uczynić? Nie spotkał przecież – tak jak oni – Zmartwychwstałego.

Czy to naprawdę wielka wina, że człowiek ma wątpliwości, że je uzewnętrznia, że szuka prawdy? Trzeba pytać. Inaczej przecież nie da się poznać odpowiedzi na pytanie, jaki naprawdę jest Bóg.

A jaki On właściwie jest?

Teologia mówi, że odwieczny, wszechmogący, sprawiedliwy… Takiego Boga poznaje się, siedząc w seminaryjnych czy uniwersyteckich ławach. O takim Bogu uczył się także w wileńskim seminarium ksiądz Michał Sopoćko. Kiedy więc spowiadająca się u niego siostra Faustyna Kowalska wyznała mu, że objawiający się jej Jezus nazywa siebie Miłosierdziem, trudno było mu w to uwierzyć.

Trudno, bo człowiek ciągle nie dowierza. Nie potrafi tak po prostu uwierzyć w nieskończoną, bezwarunkową, przebaczającą Miłość, która nic od niego nie chce, zawsze przygarnia, nie potrzebuje zasług ani dobrych uczynków. Bóg czasem musi człowiekowi przypomnieć, kim naprawdę jest. Znamienne, że na powierników wybiera na ogół kobiety: Małgorzatę Alacoque, Teresę od Dzieciątka Jezus, Faustynę… Łatwiej i pełniej sięga się Boga sercem niż rozumem. Lektura genialnej Summy św. Tomasza z Akwinu pociągnęła do Boga z pewnością mniej osób, niż nawróciło się po lekturze Dziejów duszy czy Dzienniczka.

Bóg kocha grzesznika. Zupełnie za darmo – nie trzeba pozyskiwać Jego przychylności. Nie trzeba kolekcjonować dobrych uczynków i cnót. Nie musimy udawać, że jesteśmy w porządku, wypinać piersi, twierdząc, że nie mamy żadnych wątpliwości co do swojej wiary, a naszym postępowaniem zawsze kieruje bezinteresowność i altruizm.

Nasze grzechy są wielkie, ale Miłosierdzie jest nieskończone. Każde zło, grzech, wina – przebaczona i nieprzebaczona, odpokutowana i nieodpokutowana – płonie w Nim na popiół.


Jacek Krzysztofowicz OP - ur. 1969, dominikanin, prezes Fundacji Centrum św. Jacka i kierownik Dominikańskiego Ośrodka Pomocy Psychologicznej, duszpasterz absolwentów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Klamka jest z jednej strony

Chciwość

Rodzina jest najważniejsza

Kredyt u Boga

ZATRUTE ŹRÓDŁO


komentarze



Facebook