Zmartwychwstały Pasterz
Dz 2,14a.36-41; 1P 2,20b-25; J 10,1-10

Słowa Pana są zawsze przed nami. Jedyną pociechą jest to, że na pewno na nas poczekają, a Duch Święty i czas pozwolą nam je zrozumieć. Czasami myślę, że pierwsze słowa, które usłyszymy od Pana Jezusa w niebie, będą brzmiały: „A nie mówiłem”.

Kiedy mówił o sobie apostołom: „Kto (…) wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają”, nie mogli Go zrozumieć. Nic dziwnego. Słowa, które słyszeli, pachniały już świeżością poranka zmartwychwstania. Dopiero wtedy mieli je spotkać i pojąć. Pierwsza była Maria Magdalena – poznała swojego Nauczyciela, kiedy zwrócił się do niej po imieniu. Teraz zrozumiała, że to On i jego pusty grób są bramą, i że rzeczywiście zna ją po imieniu.

Później byli uczniowie zgromadzeni za zamkniętymi drzwiami – ze strachu. Pan obwieścił im pokój i wywiódł ich na ulice. Dziś Piotr przemawia jak pijany w Jerozolimie i głosi Zmartwychwstałego. Pan przecież obiecał, że będzie bramą wyjścia ze strachu i niepewności, że stanie na czele swoich owiec i wyprowadzi je ze wszelkiej niewoli – do zbawienia.

Byli jeszcze uczniowie w drodze do Emaus. Ich serca wyczuwały Pasterza – kiedy wyjaśniał im Pisma. Jednak poznali Go dopiero w czasie posiłku, kiedy łamał chleb. Obiecał przecież, że kto przez Niego wejdzie, znajdzie pastwisko, jedyne, które jest w stanie nasycić głód, pastwisko Ciała i Krwi Pańskiej.

I jeszcze niewierny Tomasz – ten, któremu nie wystarczyło to, że Pan – Brama owiec – przeszedł mimo drzwi zamkniętych, nie rozpoznał też swojego Pasterza, gdy Ów powiedział: „Pokój wam”. Ale poznał Go po ranach, w które mógł włożyć ręce. Tylko Pasterz, który sam odzyskał życie i odzyskał je w obfitości, mógł je w obfitości ofiarować swoim owcom.

Słowa Pana nas wyprzedzają. Jednak jeśli nie zobaczymy poranka zmartwychwstania i nie będziemy wtedy razem z innymi w Jerozolimie, spotkamy je ponownie, a one wskażą nam Pasterza.


Janusz Pyda OP - ur. 1980, dominikanin, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz akademicki w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KOŚCIELNA BUFONADA

PIEKŁO BOGÓW

Fizyk nadprzyrodzoności

My z wioski amiszów

Koniec pewnej epoki


komentarze



Facebook