Możemy oddać miłość
Wj 17,3-7 Rz 5,1-2.5-8 J 4,5-42

U początku dzisiejszej Ewangelii leży nieporozumienie. Samarytanka jest przekonana, że może dać pić Panu Jezusowi i trudno jej uwierzyć („Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka”), że to właśnie On da jej pić wody żywej. W każdym z nas zaszczepiona jest pycha, która podpowiada nam, że możemy coś dać Panu Bogu. I dajemy Mu naszą obecność na Eucharystii, modlitwę, dobre czyny, przezwyciężanie grzechów. I wierzymy, że w zamian za to należy nam się miłość Boga i życie wieczne.

C. S. Lewis pisze, że z chwilą, gdy zaczynamy wierzyć, że Bóg nas kocha, wewnętrzny impuls każe nam natychmiast uwierzyć, iż Bóg czyni to nie dlatego, że jest miłością, ale dlatego, że my jesteśmy istotami godnymi kochania. Gdy już to dostrzeżemy, myślimy, że Bóg nas kocha, bo wielkodusznie żałowaliśmy za nasze grzechy. Potem ofiarowujemy Bogu naszą pokorę, sądząc, że wzbudzi ona Jego podziw. Wreszcie pokornie stwierdzamy, że brak nam pokory. A gdzieś na dnie tego wszystkiego tkwi uparte poczucie własnej atrakcyjności, która zasługuje na Bożą miłość. I to właśnie jest nieporozumienie.

Nie możemy Panu Bogu nic ofiarować, ponieważ wszystko, co posiadamy, nasze umiejętności, zdolność myślenia, całe nasze życie, otrzymaliśmy i nieustannie otrzymujemy od Boga. Próby obdarowywania Go czymkolwiek, a tym bardziej szantażowania na zasadzie: „jeśli będziesz mi błogosławił, to będę się modlił, będę chodził do Kościoła, złożę ofiarę na pobożny cel”, są śmieszne. Przypominają postawę dziecka, które przychodzi do ojca i mówi: „Tato, daj mi 20 zł na prezent imieninowy dla Ciebie”. Oczywiście ojciec daje te 20 zł i cieszy się z prezentu. Nikt myślący nie powiedziałby jednak, że ojciec zarabia na tej transakcji 20 zł.

Ale paradoksalnie, Pan Jezus przychodzi do Samarytanki i prosi ją: „Daj mi pić”. Jest zatem coś, co możemy Mu dać. Tym czymś jest nasza miłość. Pan Jezus nie pragnie wody, ale naszej miłości. O tę miłość będzie w najbardziej dramatyczny sposób błagał, gdy, tuż przed śmiercią, zawoła z krzyża: „Pragnę!”. Bóg obdarował nas wolnością, która sprawia, że otrzymaną od Niego miłość możemy Mu oddać albo oddania jej odmówić. Nic, co otrzymujemy od Boga, nie jest naszą własnością i dlatego trudno mówić, że możemy coś Mu dać. Ale ponieważ z całą pewnością możemy odmówić Bogu naszego serca, naszej woli i całej naszej istoty, to również możemy w tym znaczeniu Mu je ofiarować. Tej właśnie naszej miłości, co więcej, nas samych, Chrystus pragnie. Samarytanka to zrozumiała, ale czy my to rozumiemy?


Michał Pac OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru w Poznaniu, spowiednik sióstr, duszpasterz skautów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CHLEB CODZIENNY

DOTKNĄĆ BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Msza bez papieża

OGRODNICY WIARY

Drogi nadal nierówne


komentarze



Facebook