Archwium > Numer 377 (01/2005) > Dominikanie na niedziele > Śmiało zostawić wszystko

Śmiało zostawić wszystko
Iz 8,23b-9,3 1 Kor 1,10-13.17 Mt 4, 12-23

Kiedy słyszę o powołaniu apostołów przez Jezusa, o tym, że natychmiast odpowiedzieli na Jego wezwanie, że zostawili wszystko i poszli za Nim, to oczywiście rodzi się we mnie zachwyt wobec radykalizmu i zaufania rybaków znad jeziora Genezaret. O to przecież chyba chodzi w życiu ucznia Chrystusa? Ale bardzo szybko to religijne poruszenie ustępuje miejsca chłodnej refleksji: w normalnym i prawdziwym życiu to nie jest takie proste. Nawrócenie, pójście za Jezusem to długi i żmudny proces. Potrzebujemy wiele czasu, by przemyśleć, przeanalizować i wreszcie nieśmiało odpowiedzieć na nasze powołanie. W moim realistycznym podejściu do tej Ewangelii wspiera mnie naukowa egzegeza tekstu biblijnego: opis powołania to rodzaj pobożnej fikcji, to literacki zabieg, który ma zainspirować czytelników, ale trudno mówić tutaj o historycznym i rzeczywistym opisie powołania Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana. Powinienem więc czuć się uspokojony. Śmiałe i jednoznaczne decyzje wydają się dzisiaj niemożliwe. Jednak jakiś irracjonalny głos mówi mi, że także jestem wezwany do takiej radykalnej odpowiedzi i — co wydaje się jeszcze mniej racjonalne — że taka odpowiedź jest możliwa.

Wahanie, niepewność, zamęt. Apostołowie przeżywali to pewnie podobnie. Nie ma sensu pytanie o to, ile minut trwało ich podejmowanie decyzji, czy zdawali sobie do końca sprawę z jej wagi. „Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”. To, co się liczy, to decyzja i zaangażowanie, od razu i na całego. Jednak czy to naprawdę możliwe? Tak, „albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. Tak, bo Tym, który powołuje, jest sam Chrystus Pan; to On daje nam siłę i odwagę potrzebną do takiej wielkoduszności. I nie jest ważne, że zapewne trzeba będzie tę decyzję powtarzać. Apostołowie także będą mieli momenty niepewności, w czasie pojmania i męki opuszczą Jezusa, a Piotr zaprze się Go wprost, ratując swoje życie. Jednak decyzja, by całe swoje życie przeżyć razem z Jezusem, pozwoli im znaleźć prawdziwą radość i pokój. Nauczyciel z Nazaretu zaprasza nie tylko do wspólnego połowu, ale do rzeczywistego udziału w swoim życiu, życiu Syna Bożego.

     


zobacz także

Sens historii?

Szkodliwa praktyka

Nie bójcie się

TYLKO I AŻ KOCHAĆ

NAJEMNIK CZY SYN?


komentarze



Facebook