Archwium > Numer 377 (01/2005) > Felietony > Za dużo cymbałów

Za dużo cymbałów

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Zafurkotało, na dachu usiadł biały gołąb, zaczął gruchać i przechadzać się tam i z powrotem, strosząc pióra i kłaniając się raz po raz. Pomyślałem sobie, że to może znak, dach ów bowiem przykrywał przykościelne centrum konferencyjne, w którym właśnie odbywało się spotkanie ekumeniczne. Jak powiadają, pod postacią białej gołębicy pojawia się czasem Duch Święty. Po chwili uświadomiłem sobie jednak, że ptak na dachu nie może być Duchem Świętym, bo skoro grucha i tokuje, to w sposób oczywisty nie jest gołębicą. No właśnie, jak to jest z tym Duchem Świętym, z jednej strony jawi się jako gołąb płci żeńskiej, a z drugiej słowo „duch” znaczy wiatr, podobnie jak greckie pneuma. Z trzeciej strony ten Święty Wiatr bywa ogniem, którego płomienie jawią się na przykład nad głowami apostołów. To przecież nielogiczne, jak wiatr może być ogniem? To jest dopiero problem do rozgryzienia, w porównaniu z tym pytanie, czy pochodzi On od Ojca, czy też od Ojca i Syna, to małe piwo.

Ta ostatnia kwestia była przedmiotem rozmów podczas spotkania ekumenicznego dzień wcześniej. Wydawałoby się, że to drobnostka, a tymczasem deliberowano cały dzień i nie udało się wypracować wspólnego stanowiska. Tego dnia tematem obrad był problem, z jakich substancji powinien być robiony chleb eucharystyczny, a konkretnie, czy należy dodawać do ciasta zakwas, a także czy wino mszalne po przeistoczeniu jest tylko symboliczną, czy też najzupełnie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Gibanie

Ukąszenie Konecznego

Żagiel

Zastawiony stół

O wieczorze


komentarze



Facebook