Ukryte pręgi

Nie ukrywam, że mam problem z tym filmem. Ciągle wydaje mi się, że nie do końca go rozumiem, nie do końca go odkryłem. Kiedy obejrzałem go po raz pierwszy, moje zakłopotanie tak bardzo dawało o sobie znać, że zmusiło mnie do powtórnego wybrania się do kina. Nie na wiele to się jednak zdało — mój problem pozostał i nadal mnie dręczy. Te kilka myśli niech będzie próbą przyjrzenia się temu zakłopotaniu. Może coś się rozjaśni?

Pręgi

Piękno i mądrość tego filmu leży w tym, czego nie widać na pierwszy rzut oka. W tym, czego niestety nie zobaczyła reżyserka ani aktorzy, co umknęło chyba nawet scenarzyście i tylko od czasu do czasu przemyka między scenami. Chodzi o piękno historii, która jest treścią filmu, czyli o piękno ukryte.

A przecież tytułowe pręgi zobowiązują. Są śladem tragedii, ale śladem, którego nie widać. Dorosły Wojciech sam przyznaje, że zawsze zazdrościł innym chłopcom, że na ich twarzach, ciałach były widoczne ślady pobicia. Mieli się czym pochwalić, czym zwrócić na siebie uwagę, czym sobie samym zaimponować. Te widoczne ślady po pewnym czasie znikały, bladły, przestawały istnieć. Pręgi zaś zostają, pręgi kształtują, pręgi stwarzają na nowo. I dlatego piękna jest pierwsza część filmu. Piękna za sprawą prawdy, której mały Wojtek nie może, nie potrafi — bo jest to niemożliwe — nikomu przekazać. Prawda, która domaga się wspólności z innym człowiekiem, ale swoją tragedią i wstydem zamyka drogę do powierzenia się drugiemu. Piękna, choć brutalna i&nb (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Szustak OP - ur. 1978, dominikanin, wędrowny kaznodzieja, przez kilka lat duszpasterz akademicki krakowskiej "Beczki", prowadzi stronę www.langustanapalmie.pl, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZECIERANIE OCZU

Bóg moim wrogiem?

Śpiew Boga

IDŹCIE ŁOWIĆ

Czy Bóg powinien chodzić do teatru?


komentarze



Facebook