Archwium > Numer 375 (11/2004) > Czytelnicy W drodze > Czy powinno się uczyć Biblii w szkołach publicznych?

Czy powinno się uczyć Biblii w szkołach publicznych?

Myślę, że to, co napisał Mark P. Shea („W drodze” 9/2004) nie jest takie jednoznaczne. Owszem, nie można „rzucać pereł przed wieprze”, bo tym byłoby prowadzenie zajęć o Biblii przez ludzi, którzy nie potrafią oddać jej całego sensu, lecz jedynie traktują ją jako „tekst historyczny o istotnym znaczeniu dla kultury zachodniej”. Uznanie tego za istotę nauczania Biblii na pewno nie mogłoby mieć miejsca i tutaj zgadzam się z autorem. Nie zgadzam się jednak z tym, że nauczanie Biblii powinno odbywać się jedynie w kościele. Wszak ludzie, którzy potrafią nadać słowom Pisma Świętego wymiar transcendentny, to nie tylko księża lub teologowie świeccy. Takich ludzi jest znacznie więcej – oni są wokół nas, choć wcale nie muszą być nauczycielami. Sam problem nauczania jest sztuczny. Obrazowo rzecz ujmując – nauczyciel jest jedynie narzędziem. Miejsce nauczania też nie gra żadnej roli. Najważniejsze są intencje, chęć i aprobata społeczna. To ludzie wszak mają wolną wolę i nikt ich nie zmusza do niczego. Sam jestem rodzicem i tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, gdzie moje dzieci będą się uczyć religii, Biblii czy też przedmiotów świeckich. Najważniejsza jest intencja nauczyciela, jego dobra wola, a jego wiedza w dalszej kolejności. Zastanawiające jest tylko jedno, że o ile na temat uczenia Biblii w szkole takie pytania często są zadawane, szczególnie podczas programów publicystycznych, o tyle nikt nie pyta np. rodziców, czy zgadzają się, aby ich córka pisała w szkole publicznej referat na t (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Damian Zazula, Alicja Osmańska

"Wielka cisza" Philipa Gröninga

Czystaś Dziewica, Maryjo

okladka

"Św. Jan od Krzyża wobec prawosławnej tradycji ascetycznej" ks. Piotra Nikolskiego


komentarze



Facebook