Wezwanie

Prawdopodobnie nie powinienem nikomu o tym mówić ani tym bardziej pisać o tym w miesięczniku. Być może rzeczywiście spotkania z zarządem są moją prywatną sprawą i nie muszę drażnić tych, którzy z jakichś powodów nie lubią władzy, lub innych, którzy ze zwierzchnością nie mają większego kontaktu. Miałem szczery zamiar milczeć w tej sprawie, z czasem jednak wydała mi się ona na tyle ważna, że czuję się w obowiązku podać ją do publicznej wiadomości: miesiąc temu zostałem wezwany na rozmowę z szefem.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szef prawie nigdy tego nie robi. Jedynie w ostateczności — gdy zawiodą inne sposoby. Zawsze przy tym stara się być dyskretny, w związku z tym jest niewiele osób, które mają z nim regularny osobisty kontakt. Prawdopodobnie należy mu przyznać rację, gdy mówi, że cały jest w zasadach naszej firmy, które opracował. Można zgodzić się z tezą, że zawsze możemy tam znaleźć część jego myśli, idei, a nawet życia. „Firma to ja” — mógłby powiedzieć o sobie i mają rację ci, którzy twierdzą, że jest zbyt skromny. Prawdą są też jednak wyniki ostatnich sondaży. Okazało się, że trzy czwarte personelu prawie nic nie wie o szefie. Wielu z nas — o wiele więcej, niż można by przypuszczać — ma na jego temat tak skąpe informacje, że ludzie korzystający z naszych usług często dochodzą do przekonania, iż szef najprawdopodobniej nie istnieje, a jeśli nawet istnieje, to nie ma wpływu na fi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Kudyba - ur. 1965, poeta, norwidolog, doktor nauk humanistycznych KUL, żonaty, mieszka w Nowym Sączu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Szopka Pana Boga

jesus@heaven.com

Różańcowa podróż

Miejsca dotknięcia Łaski

Usłyszeć głos wnętrza


komentarze



Facebook