Buldeneż

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Przy wiatrem owianej międzynarodowej drodze, po której poruszałem się z dużą (acz oczywiście dozwoloną) prędkością, w pobliżu dawnej granicy między Wschodem a Zachodem, mijając skąpo odziane autostopowiczki (oczywiście niewzbudzające mego zainteresowania), pośród przydrożnych reklam i drogowskazów do tego lub owego zajazdu, kasyna czy nocnego klubu, zobaczyłem drogowskaz z napisem, który zwrócił moją uwagę: »KOŚCIÓŁ PRZYDROŻNY – 5 km«. Niedługo potem zobaczyłem drugą, podobną tabliczkę z napisem: »KOŚCIÓŁ PRZYDROŻNY – 2 km«. Moja ciekawość została ponownie rozbudzona i zdjąłem stopę z akceleratora, tak że mijając kolejny drogowskaz z napisem »KOŚCIÓŁ PRZYDROŻNY – 500 m«, jechałem już całkiem powoli, skupiając całą uwagę na tym, by nie przeoczyć obiektu zainteresowania. Po chwili znalazłem się na dużym, żwirem pokrytym parkingu, na którym zmieściłoby się kilka ciężarówek. Otaczały go drzewa i krzewy. Był pusty – zdaje się, że kierowcy ciężarówek woleli zatrzymywać się na postoju odległym o jakieś pół kilometra, przy różowym budynku z wielkim migającym neonem: „Girls, girls, girls”.

Spokój tego miejsca nastrajał do kontemplacji. Krzewy pokryte były czymś co z daleka przypominało kule śniegowe, ale przy bliższym spojrzeniu okazywało się kwiatami buldeneża. To ciekawa roślina. Kwiaty ma wspaniałe, ale właściwie nie wiadomo po co, bo większoś (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Winnica

Rajski ogród

Słuchajcie cymbałów

Ukąszenie Konecznego

Dziesięciu sprawiedliwych


komentarze



Facebook