Antropologia

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Czym jest antropologia? Notowaniem śladów? Czy antropolog rozumie, co napisał w zeszycie? Może jest jak botanik wkładający między kartki zasuszone roślinki, które już nigdy nie odżyją? Może wcale nie jest lepszy od członków opisywanego plemienia, którzy również nie rozumieją znaczenia wypowiadanych przez siebie zaklęć?

Wędrowałem kiedyś przez kraj tropikalny. Zatrzymałem się w placówce prowadzonej przez starszego wiekiem misjonarza. Warunki w misji były surowe. Kaplicę stanowiła prosta chatynka kryta bananowymi liśćmi. Plebania też nie była lepsza. Wiernych było zaledwie kilku. Wiadomo, jak w takich warunkach powinna wyglądać msza polowa: krąg uczestników zgromadzonych wokół prostego stołu. Wielebny misjonarz tymczasem ściśle się trzymał przedsoborowych reguł: mszę odprawiał po łacinie, tyłem do ludu, a ornaty miał dziwnie wąskie, wcięte w pasie. Kiedy pytałem go, dlaczego tak postępuje, odpowiadał:

– To jest właściwy sposób, zawsze tak było. Te wszystkie zmiany to wpływ masońskiego liberalizmu.

Próbowałem mu tłumaczyć, że nie zawsze tak było, ale on odpowiadał ze zniecierpliwieniem:

– Zawsze! Co ty możesz pamiętać? Jesteś za młody!

Trzódka była niewielka, ale natychmiast rozpoznawalna. Tylko nawróconych zdołał nasz misjonarz przekonać, by nosili jakąś odzież, panowie przynajmniej portki, panie perkalikowe sukienki. W tym klimacie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Źródło

Powietrze

Żagiel

Gibanie

Entropia


komentarze



Facebook