Demokracja

Przypowieść, którą przytoczę, nie została wymyślona przeze mnie. Przeczytałem ją kiedyś u Williama F. Buckleya Jr., amerykańskiego publicysty, który też jej nie wymyślił, tylko gdzieś zasłyszał.

Wyobraźmy sobie dziesięciu panów: A, B, C, …, J jedzących obiad w restauracji. Umówili się, że przy wyjściu rachunek podzielą tak, iż pierwszych czterech – A, B, C i D – nie płaci nic, E płaci 1% rachunku, F – 3%, G i H odpowiednio 7 i 12%, I – 18, a na koniec pan J zapłaci pozostałe 59%.

Oczywiście taki podział jest nierówny, ale pan J jest najbogatszy z wszystkich, więc stać go na to, I jest bogatszy niż H, H bogatszy niż G i tak dalej, więc uznano, że tak będzie sprawiedliwie. I przez jakiś czas umowa funkcjonowała: przyjaciele jedli, płacili i byli zadowoleni.

Aż tu nagle coś się zmieniło: właściciele restauracji, widząc, że panowie są stałymi klientami, udzielili im rabatu i obniżyli kolejny rachunek o 20%. Oznaczało to, że teraz wszyscy będą płacić o 20% mniej. Panowie A, B, C i D podnieśli krzyk: jak to, wszyscy teraz zarabiają o 20% więcej, a my nic na tym nie zyskaliśmy! (Skoro przedtem nie płacili nic, to i nie odczuli obniżki cen – jakkolwiek by liczyć po odjęciu 20% od zera nadal pozostaje zero!).

A panowie E, …, H byli oburzeni – co prawda teraz płacili o 20% mniej, ale ich oszczędności były mniejsze niż oszczędności najbogatszego – pana J, teg (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Włodek - ur. 1965, pracownik naukowy, przebywa w USA, publikuje w miesięczniku "W drodze" oraz w polskiej prasie wydawanej poza granicami kraju. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zapomniany noblista

Konstytucja Europy

Postęp czy regres?

Zwalczacze Głodu

"Save the whales, kill the babies"


komentarze



Facebook