Archwium > Numer 370 (06/2004) > Szukającym drogi > Hosanna na wysokościach!

Hosanna na wysokościach!

Podczas mszy świętej modlimy się: „Hosanna na wysokościach!”, a w gruncie rzeczy nie wiem, co to znaczy. Intuicyjnie domyślam się, że jest to synonimiczne sformułowanie śpiewu aniołów z nocy Bożego Narodzenia, czyli „Chwała na wysokościach Bogu”. Czasem wydaje mi się, że to odpowiednik naszego „Niech żyje!”. Takie wyjaśnienie nasuwa mi się pod wpływem zdania, które kiedyś usłyszałem w kościele: „Ci sami ludzie, którzy w Niedzielę Palmową wołali »Hosanna«, w Wielki Piątek domagali się: »Ukrzyżuj Go!«”.

Jednak żadnej z tych interpretacji nie da się zastosować do tego fragmentu z Promethidiona, gdzie Cyprian Norwid zapisał swoje marzenie o uszlachetnianiu się ludzkiej pracy:

 … praca się stopniuje,
Aż niepotrzebne prace zginąć muszą;
Ze zbudowania w duchu się buduje,
Smak się oczyszcza i żądze się głuszą,
Przyroda niema jest uszanowaną
I rozebrzmiewa czyn długą hosanną!

Może hosanna znaczy „Bóg zwycięża”? Jeżeli tak, to czy trafnie domyślam się, że Norwid mówi tu o rozbrzmiewaniu naszego czynu Bożym zwycięstwem?

 

Nie mam odwagi mieszać się do norwidologii. Natomiast proszę sobie wyobrazić, że w 383 roku sam papież, św. Damazy, napisał do najwybitniejszego ówczesnego biblisty św. Hieronima list z dokładnie tym samym pytaniem o znaczenie wyrazu hosanna. Oba listy — zarówno pytanie, jak i odpowiedź — są dostępne po polsku 1

Skorzystam jednak z okazji, którą mi Pan daje swoim pytaniem, i spróbuję omówić tę krótką modlitwę, którą śpiewamy albo odmawiamy podczas każdej bez wyjątku mszy świętej: „Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów! Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej! Hosanna na wysokościach! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!”.

Jest to tekst niezwykły najpierw z tego względu, że znajduje się chyba we wszystkich obrządkach, w których jest odprawiana msza święta. Modlą się nim nie tylko wierni dwóch największych obrządków, rzymskiego i bizantyńskiego, znajduje się on również w liturgii ormiańskiej, koptyjskiej, syro–antiocheńskiej, maronickiej, chaldejskiej i syro–malabarskiej 2

Szczególnie jednak niezwykłe jest przesłanie tej krótkiej aklamacji. Zauważmy, że składa się ona z dwóch części, a wyrasta z czterech różnych tekstów biblijnych. Część pierwsza, dwa pierwsze zdania, jest niemal powtórzeniem słów, którymi uwielbiali Boga serafini — w wizji, którą ku własnemu przerażeniu miał prorok Izajasz w świątyni jerozolimskiej (Iz 6,1nn).

Trzy momenty wydają się szczególnie ważne w tej wizji. Po pierwsze, że po trzykroć Święty Bóg jest Panem Zastępów, bez reszty Mu oddanych i uwielbiających Go potęg niewidzialnych, czyli niezliczonego i niewyobrażalnie wspaniałego świata aniołów. Po wtóre, że chce On swoją chwałą, czyli życiodajną obecnością wypełniać nie tylko świątynię jerozolimską, ale całą ziemię. I wreszcie po trzecie, że prorok czuje się skrajnie niegodny uwielbiać Boga razem z serafinami, wręcz przeciwnie, świadomość tak bliskiego spotkania z Bogiem napełnia go przerażeniem.

Sens śpiewu Święty, Święty, Święty jest podczas mszy świętej gruntownie odmienny niż w zapisie źródłowym w Księdze Izajasza. Tam prorok był przerażonym świadkiem uwielbiania Boga przez świat anielski — podczas mszy świętej z radością przyłączamy się do liturgii sprawowanej w niebie przez aniołów. Od czasów bowiem Izajasza sytuacja ludzkości wobec Boga zmieniła się radykalnie: nasz Arcykapłan „przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie” (Hbr 9,12). Chociaż jesteśmy tylko mieszkańcami ziemi, to przecież naszym Przyjacielem i Obrońcą jest sam Pan aniołów, przez którego i dla którego wszystko zostało stworzone, „i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze” (Kol 1,16).

To dzięki Niemu ośmielamy się naszą nieporadną modlitwę włączać w doskonałe uwielbienie zanoszone Bogu przez chóry aniołów i archaniołów, cherubinów i serafinów. Bo „nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Niego” (J 14,6) i to dzięki Niemu „uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej” (Rz 5,2). Gdybyśmy zapomnieli, że to Jezus zapewnił nam przystęp do Ojca, nasza postawa zachwytu i dziękczynienia za tę bliskość Boga zamieniłaby się w bezczelne poczucie, jakoby to było czymś nam należnym.

Starożytni chrześcijanie byli nieodmiennie zdumieni i zaskoczeni tym, że nam, zwyczajnym ludziom, wolno razem z aniołami wołać do Boga Święty, Święty, Święty. Obecnie — napisze pod koniec II wieku Tertulian — my dopiero uczymy się tej modlitwy: „Zastęp aniołów nie przestaje wołać do Boga: Święty, Święty, Święty! A więc i my — przyszli towarzysze aniołów, jeśli na to zasłużymy — uczmy się już teraz tej niebieskiej pieśni dla Boga i liturgii przyszłej chwały” 3

Toteż nic dziwnego, że kiedy jednemu z chrześcijan czekających w roku 203 w więzieniu na dopełnienie swojego męczeństwa przyśniło się niebo, „był to jakby ogród, w którym rosły krzewy różane i wszelakiego rodzaju kwiaty, a krzewy były wysokie jak cyprysy i nieustannie spadały z nich płatki. (…) i usłyszeliśmy chóralny głos wołający bez przerwy: Święty, Święty, Święty” 4 Dopiero po takim przygotowaniu przyjął ich Pan nieba Jezus Chrystus.

Dodajmy, że później, w czasach prześladowań ariańskich, to potrójne Święty było dla katolików ważnym źródłem umocnienia ich w wierze w Trójcę Świętą. „Górne potęgi anielskie czczą jedność Trójcy — pisał w roku 488 biskup Wiktor z Wity, historyk prześladowań, których katolicy Afryki Północnej zaznali od ariańskich Wandali — nieustannie śpiewając trzykrotne: Święty, Święty, Święty Pan Bóg Zastępów. (…) Czcimy i uwielbiamy doskonałą Trójcę, powtarzając ustami podczas odprawiania Tajemnic oraz uznając to w sumieniu: Święty, Święty, Święty Pan Bóg Zastępów. Trzy razy mówiąc Święty, jedną wszechmoc wyznajemy” 5

Przejdźmy do drugiej części tej niezwykłej modlitwy, tej, która zaczyna się i kończy wołaniem Hosanna na wysokościach. Jest ona powtórzeniem — niemal dosłownie przytoczonym za Ewangelią Mateusza (Mt 21,9; por. Mk 11,10; Łk 19,13; J 12,13) — entuzjastycznej aklamacji, którą lud Jerozolimy witał Jezusa w Niedzielę Palmową.

Otóż warto wiedzieć, że słowa te zostały wyjęte z mesjańskiego Psalmu 118, zapowiadającego zarówno prześladowanie Mesjasza, jak i Jego ostateczne zwycięstwo. To właśnie tam znajduje się wielokrotnie przypominane w Nowym Testamencie proroctwo o kamieniu odrzuconym przez budujących, który stał się kamieniem węgielnym (Mt 21,42; Mk 12,10n; Łk 20,17; Dz 4,11; 1 P 2,7). Słowami „błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie” jest w tym Psalmie witany Mesjasz w radosny dzień swojego zwycięstwa.

I tymi właśnie słowami witamy podczas każdej mszy świętej zwycięskiego i zbawiającego nas Chrystusa, który dosłownie za chwilę przyjdzie na ołtarz, aby nas przygarniać do siebie i obdarzać udziałem w swoim zwycięstwie. Zarazem aż do końca świata słowa te będą dla nas naznaczone przestrogą, abyśmy Go nie przyjmowali tylko powierzchownie, tak jak został On przyjęty w Niedzielę Palmową.

W Psalmie 118 znajduje się również źródło słów wyrazu hosanna. Mianowicie werset poprzedzający słowa dopiero co omówione zaczyna się od słów „O Panie, wybaw!”, po hebrajsku Anna Adonai osianna. Obaj bezdyskusyjnie najwybitniejsi bibliści starożytni — Orygenes oraz św. Hieronim — zgodnie twierdzą, że owo osianna („wybaw”) zgubiło głoskę „i” i stało się oderwanym od swojego pierwotnego znaczenia wykrzyknikiem radości 6 Podobnie jak w języku polskim beztreściowym wykrzyknikiem sukcesu jest wyraz hurra. Wykrzykników zaś, jeżeli nie mają swojego odpowiednika w drugim języku, się nie tłumaczy — i dlatego wyraz hosanna niemal zawsze pozostaje nietknięty we wszystkich przekładach Ewangelii.

Natomiast bardzo przenikliwie zauważył Pan, że w ewangelicznym opisie triumfalnego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy wyraz ten został włączony we frazę nawiązującą do śpiewu aniołów w noc betlejemską, który zaczynał się od słów Chwała na wysokościach Bogu (Łk 2,14). Dzięki temu hosanna powtarzane podczas każdej mszy świętej coraz to na nowo przypomina nam, że Pan Bóg nieustannie wywiązuje się z tej obietnicy, która została ogłoszona w noc Bożego Narodzenia. W pełni zaś, dla nas nawet niewyobrażalnej, zrealizuje ją w Dzień Ostateczny.

1 Listy 19 i 20, w: Św. Hieronim, Listy, przeł. Jan Czuj, t. 1, Warszawa 1952, s. 78– –83.
2 Teksty modlitwy eucharystycznej we wszystkich tych obrządkach można znaleźć w książce: Wieczerza mistyczna. Anafory eucharystyczne chrześcijańskiego Wschodu, przeł. Henryk Paprocki, Warszawa 1988.
3 Tertulian, O modlitwie, 3, w: Odpowiedź na Słowo. Najstarsi mistrzowie chrześcijańskiej modlitwy, opr. Henryk Pietras, Kraków 1993, s. 37. Półtora wieku później, w roku 350, podobnie wyjaśnia obecność tego hymnu anielskiego podczas odprawiania eucharystii św. Cyryl z Jerozolimy: „Wspominamy też Serafinów, których Izajasz widział w Duchu Świętym, koło tronu Boga, jak dwoma skrzydłami zasłaniali sobie oblicze, dwoma zaś latali wołając: Święty, Święty, Pan Zastępów! Dlatego czcimy Boga hymnem anielskim, bo chcemy się w nim złączyć z niebieskimi zastępami” (Katecheza 23,6; w: Cyryl Jerozolimski, Katechezy przedchrzcielne i mistagogiczne, przeł. Wojciech Kania, Kraków 2000, s. 340).
4 Męczeństwo św. Perpetuy i Felicyty, 12, przeł. A. Malinowski, w: Męczennicy, opr. Ewa Wipszycka i Marek Starowieyski, Kraków 1991, s. 259n.
5 Wiktor z Wity, Dzieje prześladowania Kościoła w Afryce przez Wandalów, 2,11 i 23; przeł. Jan Czuj, Poznań 1930, s. 83 i 92.
6 Orygenes, Komentarz do Ewangelii według Mateusza, lib. 16,19, przeł. Katarzyna Augustyniak, Kraków 1998 s. 307; Św. Hieronim, Listy, 20,3, przeł. Jan Czuj, t.1, Warszawa 1952, s. 80n.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Wierzymy wspólnie z innymi

Czy wolno wierzyć w sny?

Zostałam ciężko ukarana za miłosierdzie

TEMU, KTO NIE MA, ZABIORĄ NAWET TO, CO MA

RELIGIJNE ZOBOJĘTNIENIE


komentarze



Facebook