Ewangelia dobrobytu

Najpierw krótki rzut oka na religijną scenę w Stanach Zjednoczonych. Na 290 milionów mieszkańców jest tu ok. 240 milionów chrześcijan (w tym 56% protestantów, 28% katolików). Podczas gdy katolicy stanowią największą grupę jednorodną strukturalnie, protestanci podzieleni są na wiele Kościołów. Tradycyjny protestantyzm to głównie Kościół episkopalny, luteranie, prezbiterianie, metodyści, Kongregacja Baptystów Północnych, Kościół Chrystusa. Baptyści Południowi liczą kilkadziesiąt milionów. Charakterystyczne dla Ameryki wspólnoty ewangelikalne — evangelicals są bardzo aktywne i nastawione na misyjny prozelityzm. Zgromadzeń tych jest wiele i mogą zrzeszać po kilkudziesięciu wiernych. W Ameryce spotyka się przy drogach skromne drewniane budynki z szyldami z nieraz koślawo wypisaną indywidualną nazwą wspólnoty.

Zjawiskiem typowo amerykańskim jest także coś, co czasem określa się mianem elektronicznego kościoła. Wraz bowiem z rozwojem technologii i upowszechnieniem mediów spośród amerykańskich evangelicals wyszli televangelists. Najbardziej przedsiębiorczy spośród nich uczynili ze swej działalności niezwykle lukratywny biznes. Teleewangelizm znalazł powiązania z ruchem zielonoświątkowym, charyzmatycznym, który swe apogeum osiągnął w latach 70. Pomijając kwestię autentycznych aspiracji duchowych jednostek, odpowiadał ewangelizatorom zwłaszcza dlatego, że gromadził tłumy złaknione religijnego bądź parareligijnego (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

NA OSTRZU NOŻA

Drodzy Czytelnicy,

FALE I POWIEWY

O cierpliwości

ZAMIESZKANIE


komentarze



Facebook