Archwium > Numer 368 (04/2004) > Felietony > Spotkanie w Armenii

Spotkanie w Armenii

Ilekroć jestem w Armenii, wracam myślami do pewnego wydarzenia, które miało miejsce przed jedenastu laty. Poleciałem tam wówczas z pewnym Ormianinem, który był moim przewodnikiem. Aram okazał się świadkiem Jehowy i to tak gorliwym i namolnym, że próbował nawracać nawet fedainów na linii frontu czy gregoriańskich kapłanów w świątyniach. Z zawodu był fryzjerem, co umiejętnie wykorzystywał w swojej misji. Najpierw strzygł klienta do połowy, a potem zaczynał swoje kazania. Delikwent nie mógł podziękować i wyjść, gdyż wyglądałby jak idiota. Musiał więc czekać cierpliwie, aż natchniony fryzjer skończy swój wywód, a przede wszystkim swą robotę.

W tym czasie byłem jeszcze daleko od Kościoła, ale homilie Arama robiły na mnie duże wrażenie. Nie tyle swoją głębią czy prawdziwością, ponieważ często mówił bzdury i przeważnie się z nim nie zgadzałem, ile raczej żarliwością, którą udawało mu się porywać niektórych rozmówców. Wiedziałem, że nie ma racji, a jednak nie stać mnie było na podobnie gorliwą postawę. Niemniej jednak muszę przyznać, że pobudził mnie on do rozmyślania o sprawach religijnych.

Pewnego popołudnia oddaliłem się od niego i wdrapałem na pumeksowe wzgórze, na którym stała samotna kaplica. Kilka minut później, z drugiej strony, wdrapał się tam ormiański pasterz. Miał około sześćdziesięciu lat, smagłą, pomarszczoną i nieogoloną twarz, a odziany był w szyte domowym sposobem (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ars, Cluny, La Salette

Anonimowe autorytety

Chrześcijaństwo kulturowe

Modlimy się i prosimy o modlenie

Wolontariat kontra "wrażliwość społeczna"


komentarze



Facebook