Archwium > Numer 366 (02/2004) > Dominikanie na niedzielę > Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół
1 Sm 26,2.7-9.12-13.22-23 1 Kor 15,45-49 Łk 6,27-38

Istnieje wiele świadectw w historii ludzkości pokazujących, jak straszne i okrutne są sytuacje, w których ludzie stają wobec siebie jako wrogowie. Nieposłuszeństwo pierwszych rodziców zaowocowało nie tylko brakiem zaufania wobec Stwórcy, ale też wobec siebie nawzajem. Człowiek okazał się zdolny nazwać swojego brata wrogiem.

Księga Samuela wprowadza nas w sytuację konfliktu między królem Saulem a Dawidem. Gdy Dawid odnajduje na pustyni Zif śpiącego Saula, słyszy od Abiszaja słowa: „Dziś Bóg oddaje wroga twojego w twą rękę”. Dawid, stojąc przed czyhającym na jego życie wrogiem, okazuje swojemu nieprzyjacielowi litość. W Starym Prawie litość była największym znakiem łaski wobec wroga, ale nie była to jeszcze miłość.

Jezus w przykazaniu o miłości do nieprzyjaciół prowadzi nas dalej. Zasadą miłości Chrystusa do każdego człowieka jest pragnienie zbawienia. To pragnienie w dramatyczny sposób ujawniło się w tajemnicy odkupienia na krzyżu, gdzie Boże miłosierdzie i przebaczenie spłynęło na wszystkich, również na tych, którzy okazali się przeciwnikami Chrystusa. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają i módlcie się za tych, którzy was oczerniają”, mówi Jezus. Bardzo stanowczo przypomina On, że nie ma sytuacji, która zmuszałaby do wycofania się z miłości. Nadstawianie policzka nie oznacza bierności wobec zła. Gdy Jezus zostaje uderzony przez sługę arcykapłana, pyta wprost: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?”. W tych słowach kryje się prawda o człowieku: jego godność stoi ponad przemocą fizyczną i ponad żądzą odwetu i trzeba mieć w sobie wiele odwagi, by o tę godność się upomnieć.

Tak jak Dawidowi sprawiedliwość Boża pozwoliła darować życie Saulowi, tak nam Chrystus pozwala popatrzeć z miłością na nieprzyjaciół. Nie można tu zapomnieć, że miłość do nieprzyjaciół jest wymagająca, że jest też owocem bycia z Jezusem. Ta miłość dokonuje się przede wszystkim przez Chrystusa. Jeśli chcemy, by była rzeczywiście udziałem naszego życia, to nie może zabraknąć w naszym sercu głębokiego pragnienia Bożego miłosierdzia dla świata, pragnienia obecności Tego, który w ostatniej godzinie konania z głęboką miłością wołał: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

     


zobacz także

Akcja: Lednicka Liturgia Czasu!

POWITANIE Z KOŚCIOŁEM

Kto kocha, wypełnia Prawo

Piąty element

Skazany na kłopot


komentarze



Facebook