Rowerek

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Czyż nie jest często tak, że deklaracje i zapewnienia nie oznaczają obecności, lecz właśnie jej brak? Czy w życiu nie bywa tak jak w socjalistycznej telewizji, w której w wiadomościach pokazywano robotników pracujących w fabryce, ale efektów tej pracy próżno było szukać na sklepowych półkach? Czyż nie bywa tak, że słowa zastąpić mają rzeczywistość? Nie wszystkich jednak można łatwo omamić magicznym zaklęciem.

Odwiedziłem kiedyś znajomych w redakcji pewnego katolickiego czasopisma. Była piękna słoneczna pogoda, więc kiedy przyszła pora na lunch, wyszedłem z moim przyjacielem redaktorem do pobliskiego parku. Było uroczo, słońce igrało wśród gałęzi. Usiedliśmy, by porozmawiać. Park był pełen ludzi, także matek z małymi dziećmi. Jeden z maluchów próbował jeździć na małym trzykołowym rowerku akurat obok naszej ławki. Nie potrafił jednak pedałować i tylko raz po raz pochylał się, przybierając pozycję kolarza, i wykrzykiwał:

– Mamo! Pędzę na rowerze! Jestem kolarzem! Mamo, zobacz! Pędzę na rowerze!

Mój przyjaciel miał natomiast bardzo poważny problem. Jako redaktor katolickiego czasopisma miał oczywiście obowiązek obrony Prawd Wiary przed laickimi atakami, jednak argumentacja bywała czasem tak przekonująca, że on sam zaczynał mieć wątpliwości. Radziłem mu, by spróbował przede wszystkim sam siebie przekonać, bo istotnie moralnie dwuznaczne byłoby, gdyby sam wątpił w głoszo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Entropia

Rumba

Źródło

Własność intelektualna

Niezaplanowana ciąża


komentarze



Facebook