Przerwany łańcuch
Dn 12,1-3 Hbr 10,11-14.18 Mk 13,24-32

Koniec świata. Apokaliptyczne wizje z dzisiejszych czytań napełniają grozą i niedowierzaniem. Tak będzie wyglądał koniec? Cały świat zniknie, gwiazdy będą spadać? Kiedy? Chyba nie tak szybko, skoro już tyle razy podnoszono alarmy i wyznaczano daty. A jeśli jednak? Jeśli tylko my nie widzimy dojrzewających owoców i wypełniającego się czasu, a koniec jest naprawdę blisko?

 Znajomy student opowiadał, jak to latem poznał śliczną dziewczynę. Rozmawiali przez chwilę, a ona na widok jego koszulki z Londynu zapytała, czy był tam kiedyś. „Jasne! – odpowiedział chłopak. – Studiowałem w Oksfordzie” (choć tak naprawdę był tylko dwa tygodnie na kursie językowym). Dalej rozmowa potoczyła się w tak nieprawdopodobny, że aż możliwy do przewidzenia sposób. „Niesamowite, ja też” – powiedziała dziewczyna i zapytała dalej: „A co studiowałeś i kiedy?”. „Socjologię trzy lata temu” – brnął dalej student. „Ja też” – odpowiedziała dziewczyna i po paru dalszych pytaniach już wiedziała, że chłopak koloryzuje. Akurat ta uczelnia, ten kierunek, ten rok ze wszystkich możliwych do wymyślenia! Jaki wstyd, i to przy ludziach! Tak, zaprawdę, koniec świata dzieje się dziś. Każdego dnia możemy posmakować tego, co się zdarzy w momencie Sądu. Wszystkie ukryte sprawy staną przed naszymi i naszych bliskich oczyma i będziemy musieli spojrzeć sobie w oczy! To dopiero jest groza i apokalipsa! Myślę, że w takim momencie, gdyby nas Pan Jezus miłosiernie nie przygarnął do swego serca, to byśmy zginęli, uciekli i schowali się w ciemnej otchłani ziemi. Na szczęście On tam jest, jest z nami po tej i po tamtej stronie i nie pozwoli nam zniknąć w otchłani. Koniec tego świata to nie tylko koniec, ale i początek nowej rzeczywistości, w której zło zostanie pozbawione swej mocy, a królować będzie radość i zrozumienie.

I jeszcze słowo na temat sądu „żywych i umarłych”. Jak to? Jeszcze nie zostali osądzeni, jeszcze mogą nagrzeszyć? Nie, nie mogą, już zostali osądzeni, natomiast ów sąd, który dla każdego z nas dokonuje się w chwili śmierci w sposób ostateczny, domaga się swojego „dopełnienia”. Myślę, że dopóki istnieje ten świat i żyją nasi potomkowie, trwają skutki naszych złych i dobrych czynów. Jeśli kogoś okłamaliśmy, nagadaliśmy coś głupiego, to jest rzeczą przerażającą widzieć, jak długo trwają skutki naszych zachowań, jak łańcuch zła (ale i dobra) się rozszerza. Ów sąd umarłych przy końcu świata jest ostatecznym przerwaniem łańcucha zła. Pozostanie tylko dobro.


Jarosław Głodek OP - ur. 1965, dominikanin, doktor politologii, socjusz prowincjała, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ILE MOŻNA CZEKAĆ?

Jezu, jak mi się nie chce

Kłopoty z procentami

Co czyni człowieka radosnym

ZROŚNIĘCI RANĄ


komentarze



Facebook