Gotowość czuwania
Jr 33,14-16 1 Tes 3,12-4,2 Łk 21,25-28.34-36

W wielu dominikańskich klasztorach odbywają się noce czuwania. Najczęściej trzy razy w roku. Przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego, przed niedzielą Bożego Miłosierdzia i w październiku, miesiącu różańcowym, ku czci Matki Bożej. Mają one przez modlitwę i trwanie przed Bogiem jeszcze lepiej przygotować wierzących na przyjęcie błogosławieństwa związanego z tymi szczególnymi momentami. Czuwanie na modlitwie otwiera serca i umysły na to, co otrzymujemy i czego doświadczamy.

Adwent był od początku czasem szczególnego czuwania, modlitwy i pracy nad sobą. Chrześcijanie spodziewali się, że Pan Jezus wkrótce powtórnie przyjdzie. Oczekiwali Jego powrotu na ziemię w całej mocy i chwale, a nie chcieli się okazać nieprzygotowani. Byli świadomi wagi słowa z Ewangelii: „Czuwajcie więc i módlcie się (...), abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym”. Pan Jezus mocno podkreślał znaczenie czuwania na modlitwie. W przypowieściach o słudze wiernym i niewiernym oraz o pannach mądrych i głupich jasno pokazuje, co może człowiekowi przeszkodzić; że nie czuwając, człowiek może nie spotkać Boga i nie wejść na obiecaną przez Niego ucztę.

Za patronkę adwentu Kościół uznał przede wszystkim Maryję. Tę, która zawsze żyła w zasłuchaniu i gotowości, dzięki czemu potrafiła przyjąć wezwanie anioła i na nie odpowiedzieć. W sposób szczególny prowadzi nas w czasie adwentu przez msze roratnie. Są odprawiane w białych szatach, przy śpiewie Rorate coeli, najczęściej wcześnie rano, w blasku przyniesionych świec i lampionów, by łączyć się ze światłem bijącym od pięknej białej świecy symbolizującej Maryję. Te wszystkie zewnętrzne gesty w sposób dobitny uświadamiają rolę Maryi oraz potrzebę i wagę modlitewnego czuwania.

Jednak czuwanie byłoby puste, gdyby nie rodziło się w sercu. To nie strach przed sądem Bożym, ale tęsknota za Bogiem i naszą ojczyzną, która jest w niebie, uzdalnia do wyrzekania się tego, co przeszkadza w czuwaniu, i do gotowości na przyjęcie Pana. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale mamy nadzieję, że Bóg nie pozwoli nam długo czekać. On, jak mówi święty Jan, „pierwszy nas umiłował” i to On najbardziej tęskni za człowiekiem, wypatrując jego powrotu jak Miłosierny Ojciec. Nieustannie nad nami czuwa, posyłając aniołów i ludzi, aby troszczyli się o nasze potrzeby i wspierali we wszystkim. Nasze czuwanie jest więc tylko odpowiedzią na Bożą miłość i tęsknotę. Niech świadomość tego buduje naszą wytrwałość.

     


zobacz także

Mądrość prostaczków

Taka jest moja droga

Podobni do Boga

Zaproszenie do Rodziny

Chcemy Cię słuchać!


komentarze



Facebook