Archwium > Numer 362 (10/2003) > Szukającym drogi > Czy wolno ochrzcić dziecko bez wiedzy rodziców?

Czy wolno ochrzcić dziecko bez wiedzy rodziców?

Już prawie dwa lata minęły od tej tragedii, a ja nie mogę się otrząsnąć z wyrzutów sumienia. Prawie trzyletni synek mojego pasierba zginął w wypadku. Niestety, nie był ochrzczony. Gdyby żył mąż, może udałoby mi się doprowadzić do chrztu tego dziecka. Z samym pasierbem nie miałam odwagi o tym rozmawiać, ponieważ ani on, ani jego żona nie chodzili wtedy do kościoła, a ksiądz, którego radziłam się w tej sprawie, przekonał mnie, żeby nie chrzcić bez wiedzy rodziców. Teraz bardzo żałuję, że nie poszukałam wtedy innego księdza, który ochrzciłby dziecko. Kiedy stała się tamta tragedia, matka chłopca zapytała mnie, czy nie ochrzciłam jej synka, a kiedy powiedziałam, że nie, poczułam, że ma do mnie żal. Płacząc, powiedziała: „Myślałam, że go ochrzciłaś; jesteś taka pobożna!”. Obecnie wiem, że gdybym ochrzciła, nie byłoby to wbrew ich woli. Nie mogę sobie podarować, że nie domyśliłam się tego, kiedy jeszcze nie było za późno.

 

Rodzina Pani pasierba jest kolejnym dowodem na to, że niektórzy ludzie zbyt łatwo uważają siebie za niewierzących, a również ich bliscy i znajomi zbyt szybko za takich ich uznają. Niekiedy wydaje się, że z czyjejś wiary został już sam tylko popiół, podczas gdy w rzeczywistości pod tym popiołem trwa iskierka, z której w sprzyjających okolicznościach może się jeszcze rozpalić wiara wielka i żywa.

Chyba nie ma sensu zastanawiać się teraz, czy Pani brak odwagi uniemożliwiający rozmowę z rodzicami o chrzcie ich dziecka, płynął z małoduszności, czy może raczej był wyrazem roztropności. Nastawienie rodziców dziecka mogło być przecież wówczas zupełnie inne niż obecnie. Teraz siebie, a przede wszystkim zmarłe dziecko trzeba powierzać Bożemu miłosierdziu. Winy, że dziecko umarło nieochrzczone, niech Pani sobie nie przypisuje, a jeśli czasem jeszcze przyjdą wyrzuty sumienia z tego powodu, proszę je uważać za nieproszonych gości, którymi wolno i trzeba się nie przejmować.

Natomiast z całą pewnością nie wolno Pani było ochrzcić dziecka bez wiedzy jego rodziców. Potrafię sobie wyobrazić tylko trzy sytuacje, kiedy ta zasada może zostać zawieszona:

1. Decyzja o religijnym wychowaniu dziecka, a więc również o jego chrzcie, należy nie do rodziców, ale do tych, którym rzeczywiście zostało ono powierzone — w przypadku, kiedy rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich albo jeżeli dziecko faktycznie jest wychowywane np. przez dziadków. Rzecz jasna, za wyjątkiem przypadków, kiedy rodzice niesprawiedliwie zostali pozbawieni możliwości wychowywania dziecka. Oglądałem kiedyś program telewizyjny o żydowskich dziewczynkach uratowanych przez polskie zakonnice. Z wielką satysfakcją słuchałem świadectw tych, które przeżyły. Mówiły one, że kiedy w tamtych czasach prosiły o chrzest, siostry kazały im się nie śpieszyć. „Skończy się wojna, odnajdziecie swoich rodziców — mówiły — wtedy same rozpoznacie, czy naprawdę chcecie być ochrzczone”.

2. Wolno ochrzcić dziecko, kiedy prosi o to tylko jedno z jego rodziców, nawet jeżeli wiadomo, że drugi rodzic jest temu przeciwny. W czasach komunistycznych zdarzało się to dość często. Z pewnością jest godne ubolewania, kiedy małżonkowie są podzieleni w rzeczy tak fundamentalnej, jak kierunek wychowania własnych dzieci. Mimo wszystko Kościół nie odmawia dzisiaj ochrzczenia dziecka bez wiedzy (a nawet wbrew woli) jednego z rodziców, jeżeli prosi o to drugi rodzic, obiecując zarazem, że dziecko rzeczywiście będzie wychowane w wierze katolickiej.

3. Nie pytając o zgodę rodziców, wolno ochrzcić dziecko umierające. Myślę, że byłoby wielką pociechą dla Pani pasierba i jego żony, gdyby się dowiedzieli, że ktoś ochrzcił ich synka, kiedy jego chwile na tym świecie były już policzone. Również prawo kanoniczne wyraźnie pochwala taką przysługę (kan. 868 § 2).

A oto, jak ten problem był rozwiązywany w Kościele na przestrzeni wieków. Zacznę od sformułowanej ok. roku 1270 odpowiedzi świętego Tomasza z Akwinu na pytanie, czy wolno wbrew woli rodziców chrzcić dzieci żydowskie. Otóż swoją odpowiedź zaczyna Tomasz od przypomnienia, że w Kościele utrwalony obyczaj więcej znaczy niż nauka największych nawet autorytetów. Z wielką stanowczością twierdzi, że „działaby się Żydom krzywda, gdyby chrzczono ich dzieci wbrew ich woli” i że utrwalony obyczaj Kościoła jednoznacznie takich nadużyć zakazuje:

„Otóż nie było nigdy obyczajem Kościoła chrzcić dzieci żydowskie wbrew woli rodziców, mimo że w dawnych czasach dzierżyło władzę wielu najbardziej katolickich i najpotężniejszych monarchów, jak Konstantyn i Teodozjusz, a w ścisłej z nimi przyjaźni żyli najbardziej świątobliwi biskupi, jak Sylwester z Konstantynem i Ambroży z Teodozjuszem; i gdyby to było zgodne z rozumem, na pewno by nie zaniechali tego u nich wyprosić. Dlatego byłoby niebezpieczne — i sprzeczne z przestrzeganym dotąd obyczajem Kościoła — wprowadzać nową praktykę chrzczenia dzieci żydowskich wbrew woli ich rodziców” 1.

Dalej święty Tomasz argumentuje, że po pierwsze, taka innowacja obróciłaby się tylko na szkodę dla wiary, gdyż „rodzice mogliby swoje dzieci bez trudu odstręczyć od tego, co w niemowlęctwie przyjęły”. Po wtóre, „byłoby to sprzeczne z przyrodzoną sprawiedliwością wyrwać dziecko spod opieki rodzicielskiej czy rozporządzać nim wbrew woli rodziców, zanim ono dojdzie do używania rozumu” 2.

Wyjaśnienia domagają się niezwykle surowe kary, które Stolica Apostolska nakładała nieraz na chrześcijan, którzy jednak odważyli się wbrew woli rodziców chrzcić ich dzieci. Oto fragment dokumentu Kongregacji Świętego Oficjum z 30 marca 1638 roku: „Odnośnie do ochrzczenia przez chrześcijankę Faustynę mniej więcej trzyletniej córeczki Hebrajczyków wbrew jej rodzicom Ich Eminencje postanowili, że kobietę, która ochrzciła, należy surowo napomnieć, ażeby na przyszłość nie ważyła się czynić podobnie. Lud zaś należy pouczyć, że nie godzi się wbrew rodzicom chrzcić dzieci Hebrajczyków. Jakkolwiek bowiem cel jest dobry, środki nie są godziwe, zwłaszcza że mamy bullę Juliusza III, który nałożył karę tysiąca dukatów oraz suspensę na tych, którzy chrzczą dzieci Hebrajczyków wbrew rodzicom” 3.

Tysiąc dukatów, a zwłaszcza suspensa, to kary bardzo surowe. Skąd taka determinacja Stolicy Apostolskiej, ażeby nadużyciom tego rodzaju realnie i całkowicie położyć kres? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w wydanej sto lat później instrukcji papieża Benedykta XIV z 28 lutego 1747 roku 4.

Okazji do zabrania głosu na ten temat dostarczył papieżowi arcybiskup Tarsu, który surowo ukarał niejakiego Antoniego Vivianusa za to, że wbrew rodzicom ochrzcił trzy żydowskie dziewczynki. Papież pochwalił surowość kary i przypomniał stanowcze stanowisko Kościoła w sprawie tego rodzaju nadużyć. Przy okazji rozstrzygnął cztery przypadki szczegółowe, a zrobił to zgodnie z ówczesnym, patriarchalnym rozumieniem rodziny:

1. Nie wolno chrzcić dziecka żydowskiego, które utraciło oboje rodziców, gdyby to było wbrew woli jego opiekuna.

2. Jeżeli o chrzest dziecka prosi jego ochrzczony ojciec, wolno je ochrzcić nawet wbrew matce.

3. Jeżeli o chrzest prosi ochrzczona matka, nie wolno dziecka ochrzcić wbrew woli ojca.

4. W przypadku kiedy ojciec nie żyje, a o chrzest prosi jego ochrzczony ojciec, czyli dziadek dziecka, wolno je ochrzcić nawet wbrew matce.

 

W dokumencie znajduje się jeszcze jedno rozstrzygnięcie, które nas dzisiaj szokuje, a wydaje się, że papież przypominał tylko rozwiązanie obowiązujące w tej sprawie, niestety, od dawna. Mianowicie nawet jeżeli ktoś ochrzcił dziecko wbrew woli rodziców (i został za to pogwałcenie sprawiedliwości, a zarazem podeptanie prawa kościelnego surowo ukarany), powinno być ono wychowywane w wierze chrześcijańskiej. Słowem, dziecko — bez żadnej przecież winy ze strony rodziców — mogło być wyrwane ze swojej naturalnej rodziny i umieszczone w ochronce lub rodzinie chrześcijańskiej. Nawet to, że nie ukrywano przed dzieckiem jego pochodzenia, a z jego rodzicami porozumiewano się niekiedy na temat ich kontaktów z dzieckiem, które po odebraniu chrześcijańskiej formacji mogło wrócić do domu, nie zmienia faktu, że wyrządzano w ten sposób potworną krzywdę zarówno samemu dziecku, jak i jego rodzinie, a zwłaszcza rodzicom.

To prawda, że sam Kościół był zainteresowany w tym, żeby do takich sytuacji nie dochodziło — stąd tak surowe kary, o których wspomniałem — i że faktycznie takie sytuacje zdarzały się rzadko. Czasem jednak się zdarzały. I zawsze były, niestety, związane z wielką ludzką krzywdą.

Przypominam o tej przykrej karcie z dziejów, bo jednak wyciągnąć z niej można jeden bardzo ważny wniosek dla tych licznych dzisiaj wujków i ciotek, dziadków i babek, którzy cierpią z tego powodu, że bliskie im dziecko nie jest ochrzczone. Błogosławione jest takie wpływanie na prawie niewierzących rodziców, które doprowadzi nie tylko do chrztu dziecka, ale również do ożywienia wiary jego rodziców. Gdyby jednak dziecko miało zostać ochrzczone i w żaden sposób nie miałoby to wpłynąć na sytuację religijną jego rodziny ani nie miałoby ono być wychowane w wierze, to naprawdę chyba lepiej, żeby tego chrztu nie było. Sakrament chrztu jest zbyt wielkim i ważnym darem Bożym, żeby wolno nam było okazywać mu aż tak wielkie lekceważenie.

 

1 Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, 2–2 q. 10 a.12. W: op. cit., t. 15, tłum. Pius Bełch, Londyn 1966, s. 140. Święty Tomasz podejmował ten temat jeszcze dwukrotnie: Suma teologiczna, 3 q. 68 a.10 oraz Quodlibetum 2 q. 4 a. 2.
2 Ibidem, s.141.
3 Tekst przetłumaczyłem z: Kazimierz Waliczek, Chrzest dzieci niechrześcijan i akatolików w potrydenckim prawie kościelnym, Roczniki Teologiczno–Kanoniczne 10 (1963) nr 3, s. 99, przypis 1. Juliusz III był papieżem w latach 1550–1555.
4 Denzinger–Schönmetzer, Enchiridion symbolorum, definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, 2552–2562.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KTO DZISIAJ JEST BARABASZEM?

Dlaczego kobiety nie sprawują Eucharystii?

Ewangelia się przestarzała?

Pan Jezus i Maria Magdalena

STRATEGIA: UDERZ W PASTERZA!


komentarze



Facebook