Archwium > Numer 360 (08/2003) > Dominikanie na niedzielę > Dziękujemy, że nas wybrałeś

Dziękujemy, że nas wybrałeś
Pwt 4,1-2.6-8 Jk 1,17-18.21b-22.27 Mk 7,1-8.14-15.21-23

Mało o tym myślimy i zbyt mało doświadczamy w codziennym życiu, że jesteśmy wybrani. Wiara w dar wybrania i bycia kochanym jest źródłem miłości, wierności i wytrwałości.

Faryzeusze w jednym na pewno mieli rację. Apostołowie byli nieokrzesani i nieobyci w świecie i żydowskim Prawie. Można wnioskować, że nie byli specjalnie pobożnymi Żydami. Dla elit faryzeuszów i uczonych w Piśmie Jezus był (do pewnego czasu) partnerem w dyskusji, natomiast garstka rybaków i celników nie prezentowała się wiarygodnie.

Możemy zapytać, co Pan Jezus widział w apostołach lub bardziej ogólnie i bardziej osobiście: co też Pan Jezus widzi w człowieku, co widzi w nas, że staje się Bogiem bliskim (Pwt 4,7), tak bliskim, że aż można go zlekceważyć? Co Pan Bóg widzi w człowieku, że patrzy na niego z miłością i nie może oderwać oczu od swojego dzieła?

Bóg, patrząc na nas, widzi kogoś stworzonego na Jego obraz i podobieństwo, ale także kogoś, kto sobie nie do końca radzi z tym darem. Serce jest naznaczone grzechem i wiele w nim potencjalnego zła, jak to jest wyliczone w Ewangelii Marka (Mk 7,21). W człowieku, w jego sercu przede wszystkim jest „zaszczepione słowo, które mam moc zbawić dusze nasze” (Jk 1,21b).

To słowo ma moc uczynić nas czystymi, jeśli tylko będziemy je wprowadzali w nasze życie (por. J 15,3; Jk 1,22). Człowieka, który mimo słabości próbuje kochać i być wierny Bogu, takiego człowieka – jak zapewnia Jezus – „Ojciec umiłuje i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać” (J 14,6).

Jeżeli Bóg nie może oderwać ode mnie oczu z miłości, to również ja powinienem wpatrywać się w Niego. Wpatrywanie się w Boga i podążanie za Nim jest trudne, bo wydaje się, że niewiele widać, a właściwie od razu ujawnia się własna słabość, grzeszność. Czasem wstyd i bezradność powodują, że brak nam wytrwałości we wpatrywaniu się w Boże oblicze.

Święta Teresa z Lisieux, posługując się językiem miłości, który może zaskakiwać, tłumaczy nowicjuszce, zaniepokojonej swoją słabością, że miłość zaślepia Boga i czyni Go słabym. Bóg nie potrafi oprzeć się swojej słabości do człowieka, którego wybrał i ukochał.

Całym sercem i życiem włączmy się do modlitwy kapłana podczas Mszy świętej: „Dziękujemy Ci, że nas wybrałeś, abyśmy stali przed Tobą i Tobie służyli”.


Krzysztof Popławski OP - ur. 1964, dominikanin, przez trzy lata misjonarz na Tajwanie i w Chinach, w latach 2006?2014 prowincjał polskich dominikanów, obecnie jest socjuszem generała zakonu ds. Europy Wschodniej i Środkowej, autor m.in. "Roku taty" i "Oczka. Miniatur (anty)klerykalnych". Mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Jeszcze może się przydarzyć

Czy muszę być Augustynem?

Uczniowie światłości

Błogosławieni miłosierni...

Rzym i Pekin: dwa oblicza z tego samego źródła?


komentarze



Facebook