Dżuma w mieście

Jego ojciec był dyplomowanym lekarzem. Swoją praktykę w Gdańsku prowadził przez dwadzieścia lat, wcześniej mieszkał w Toruniu. Na początku nie było mu łatwo, czuł się obco w wielkim, portowym mieście. Prócz dalekiego krewnego, który pozwolił mu u siebie zamieszkać, nie miał tu nikogo. Dopiero ożenek z Elżbietą, wdową po tutejszym medyku, ułatwił mu wtopienie się w miejscową społeczność i uzyskanie miejskiego obywatelstwa. Przez kilka lat był jedynym lekarzem kalwinem w luterańskim mieście i mimo licznych nacisków ze strony rodziny żony nie zdecydował się na zmianę wyznania. „Taki się urodziłem i taki umrę — zwykł mówić żartobliwie. — Jestem pewien, że w protestanckim niebie Kalwin z całą pewnością dogadał się z Lutrem. Miał na to trochę czasu”. Uznał jednak, że korzystnie i rozsądnie będzie ochrzcić potomstwo w luterańskim zborze. Dzieci było sześcioro, z czego czworo dożyło wieku dorosłego: Marta, Maria, Tomas i Hans.

Tomas, który po śmierci ojca przejął jego praktykę, odebrał spośród rodzeństwa najsolidniejsze wykształcenie — studiował w Niemczech, podróżował po Europie i wrócił do domu dopiero na wieść o chorobie rodzica. Marta i Maria powychodziły za mąż za dużo starszych od siebie, ogólnie poważanych kupców Schmieden, dwóch braci, którzy mniej więcej w jednym czasie utracili swoje poprzednie małżonki. Siostry stały się od razu posiadaczkami pięknych kamienic w środku miasta, a&nbs (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Waldemar Borzestowski - ur. 1964, artysta, autor książki "Nocny sprzedawca owoców", która ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze, żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Odnaleźć zapomniane

Kalendarz

Miał stary Jofka psa

Else

Berta


komentarze



Facebook