Prorok w swoim domu
Ez 2,2-5 2 Kor 12,7-10 Mk 6,1-6

Jezus – tuż po tym, jak dokonał następujących cudów: uciszył burzę na jeziorze, uzdrowił opętanego i kobietę, która od dwunastu lat cierpiała na krwotok, przywrócił do życia córkę Jaira – przychodzi do swojego rodzinnego miasta – Nazaretu. Zachowując dyskrecję, pozostaje tam do szabatu, po czym zaczyna nauczać. Tym razem nie czyni żadnych cudów, nie uzdrawia, pozostawia swoim słuchaczom wolność, tak by żadne spektakularne wydarzenia nie miały wpływu na to, w jaki sposób zostaną odebrane treści, które chce im przekazać. Głosi naukę, która mieści w sobie nie mniejsze cuda niż widzialne znaki.

Dla tych jednak, którzy znali Go od dziecka, ważniejsze okazało się Jego pochodzenie. Wzgardzili Nim – wiedzieli, że jest synem cieśli, znali Jego krewnych.

Wiele wielkich i świętych postaci Starego Testamentu wywodziło się z ubogich rodzin: Dawid był synem prostego rolnika Jessego, a ojcem Amosa był pasterz. Również Mojżesz miał ojca wywodzącego się z niskiego stanu. Tym bardziej powinno być jasne, że nauka Chrystusa nie pochodzi od człowieka, ale jest głoszona mocą samego Boga. Zdziwienie, słaba wiara, zazdrość i niedowierzanie zamknęły serca bliskich Jezusa na Jego słowa.

Jezus cierpi z powodu ich niedowiarstwa. Nie czyni im jednak wyrzutów, nie chce na nich niczego wymuszać. Z wielkim spokojem wypowiada słowa: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. Mieszkańcy Nazaretu wiedzieli o cudach, które czynił, a mimo to nie potrafili uwierzyć. Może gdyby zdziałał jakiś cud w ich obecności, byłoby im łatwiej.

Pan Bóg w każdej sytuacji pozostawia człowiekowi wolność. Prawdziwa miłość zawsze kształtuje się i dojrzewa w wolności. Każda chwila życia wypełniona jest wieloma cudami, które są dziełem Bożej łaski. Czasem jednak trudno je dostrzec. Wolność jest trudnym darem. Człowiek zawsze ma wolny wybór – może przyjąć albo odrzucić to, co wypływa z Bożej miłości. Stwórca wpisuje się w ludzkie życie niezwykle delikatnie – niczego nie wymusza, niczego nie chce zabierać. To, co daje, jest zawsze głęboko wpisane w ludzką naturę. Najgłębszym Jego pragnieniem jest ludzkie szczęście.

Paradoksalnie ktoś, kto jest blisko Boga, może tego nie dostrzec. Przyzwyczajamy się do tego, że jest dobrze, do wielu łask, darów i zapominamy, że łaską Boga jest każde, nawet najmniejsze dobro. Sakramenty, modlitwa są największym dobrem i cudem, które Pan Bóg daje. Reszta zależy od wiary i zaufania.

     


zobacz także

ODZYSKANA TWARZ

ANTYKOMUNISTA, AGENT I FILOZOF

WALIZKA Z PRZESZŁOŚCIĄ

Tożsamość

Ból


komentarze



Facebook