Archwium > Numer 357 (05/2003) > Felietony > Samuelu, Samuelu!

Samuelu, Samuelu!

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Siedziałem kiedyś na skwerze na osiedlu blokowym i obserwowałem gromadkę bawiących się dzieci. Panował tam raczej chaos: maluchy biegały, jazgocząc, i trudno było wywnioskować, na czym polega zabawa. W pewnym momencie gdzieś z wysoka, prawdopodobnie z jednego z okien w bloku, dało się słyszeć wołanie: „Samuelu! Samuelu!”, lecz żadne z biegających dzieci nie zareagowało. Pomyślałem sobie, że to jakiś nieposłuszny bachor. Siedziałem tak, patrząc na tę czeredę, kiedy usłyszałem za sobą głos wypowiadający moje imię:

– Bracie Adalbercie! Bracie Adalbercie!

Odwróciłem się i zobaczyłem grzebiącego w śmietniku dziada z potarganą brodą. Dziad ów musiał mnie skądś znać, skoro wołał po imieniu, a i mnie wydawał się znajomy. W każdym razie jeden element jego ubioru na pewno już widziałem: zielone sznurowadła w butach. Odezwałem się doń:

– Czego chcesz ode mnie?

– Czy mógłbyś mi pomóc odszukać piętnaście złociszów w tym śmietniku?

– Czemuż to? Czyżbyś je tam zgubił? – zapytałem, podejrzewając, że coś kręci.

– Ba! Chciałbym mieć tyle pieniędzy do zgubienia.

– Czyżbyś więc widział, że komuś tam wpadły, i teraz chcesz je znaleźć i oddać?

– Tego też, niestety, nie mogę powiedzieć. Po prostu szukam piętnastu złociszów. Jak zn (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Imiona

Ojciec Oshida odchodzi do Domu

Antropologia

Łaźnia

Bluźnierstwo


komentarze



Facebook