Drogowskaz

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Pewnego wiosennego dnia siedziałem sobie na skwerku małego prowincjonalnego miasteczka. Było to kilka dni po Wielkiej Nocy, rozważałem więc wielkanocne czytania z Pisma, szczególnie zaś to, w którym Maria Magdalena spotyka Nauczyciela w ogrodzie, a Ten jej mówi, by do Niego nie lgnęła. Cóż mogły znaczyć te słowa?

Pogoda była piękna, słychać było świergot ptaków oraz miarowy odgłos nożyc, w pobliżu bowiem ogrodnik właśnie przycinał żywopłot. Nagle przykuła moją uwagę zdumiewająca scena: przez środek skweru maszerował pluszowy miś w towarzystwie pluszowego osła i szmacianego prosiaczka. W rogu skweru stał drogowskaz z napisem „Częstochowa”. To w jego kierunku maszerowała żwawo ta zabawna grupka. Doszli do drogowskazu i z zadowoleniem do niego przylgnęli, a miś nawet wspiął się na górę i usiadł na szczycie. Potem zeskoczył i cała grupka wróciła przez skwerek tam, skąd przyszła. Ogrodnik najwyraźniej też przyglądał się tej scenie, bo od jakiegoś czasu nie było słychać miarowego dźwięku nożyc. Nagle powiedział:

— No właśnie, tak to bywa z Kubusiem Puchatkiem: pomylił drogowskaz z celem podróży. Prawie tak, jak Maria Magdalena, czyż nie?

Na te słowa omal nie podskoczyłem. To było chyba bardziej zaskakujące niż pluszowy miś spacerujący po miejskim skwerku. Obróciłem się, by zobaczyć, kto to taki. Miał długą brodę i zielone sznurowadła w butach (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Hotel

Papierowy Chrystus

Pamiętaj!

Suszona ryba

Ojciec Oshida odchodzi do Domu


komentarze



Facebook