Archwium > Numer 355 (03/2003) > Dominikanie na niedzielę > Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
Rdz 22,1-2.9-13.15-18 Rz 8,31b-34 Mk 9,2-10

Gdy św. Jan Ewangelista mówi: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec” (1 J 3,1), to mam wrażenie, że odnosi się do rzeczy oczywistej, wręcz namacalnej, czegoś, na co wystarczy spojrzeć, aby się przekonać, że jest właśnie tak, jak mówią słowa. Wystarczy jedynie spojrzenie miłości. Nie jest to wnioskowanie, a tym bardziej dowodzenie. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”. Jeżeli ktoś tego nie widzi, tym bardziej nie będzie mógł zrozumieć. Jeśli spróbuje zrozumieć i nie pozwoli, aby oczywistość tego faktu przemówiła z mocą nieporównanie większą niż moc argumentów, wkroczy na niebezpieczną ścieżkę wątpienia i próżnego dociekania.

Jeżeli człowiek zaczyna wątpić w to, czego gwarantem uczynił się sam Bóg, nie oszczędzając dla naszego zbawienia nawet swojego Syna, ale wydając Go za nas wszystkich, to trzeba zadać sobie pytanie: na czym będzie się opierała wiarygodność innych, zwyczajnych, ale przez to przecież nie mniej ważnych, spraw ludzkich? Cóż będą znaczyły ludzkie zapewnienia o Jego miłości i wierności; przekonywanie, że tak będzie, że tak być musi. Co z ich poczuciem wolności, w którym ludzie chcą, aby poważnie traktowano ich deklaracje?

A w rzeczach bardziej świętych? Kaznodzieja może się uciekać do słów honoru, że Bóg jest taki właśnie, jak jest napisane. Nawet jakość dobrego życia jako świadectwo dołączone do słów przepowiadającego nie na wiele się zda. W tym wypadku i każdym innym, Bóg daje o sobie świadectwo sam i samotnie, niezależnie od trafnych słów i dobrych czynów.

Co w takim razie ze świętymi, którzy zaświadczają, że Bóg jest właśnie i dokładnie Bogiem, niczym mniej i niczym więcej? Oni zaświadczają o świadectwie, które Bóg dał sam o sobie w Jezusie Chrystusie. Jego świadkami byli Abraham, Mojżesz i Eliasz – wspaniali nauczyciele wiary. Spotkanie na górze Tabor nie jest jednak objawieniem prawdy o tym, że Jezus dopełnić miał świadectwa, którego o Bogu nie mogli złożyć mężowie Starego Przymierza. To, co się wydarzyło na górze Tabor, jest objawieniem prawdy, że świadectwo prawa i proroków, wraz z wszystkimi świętymi, którzy przyjdą potem, było i będzie wskazaniem na to, czego w niewyobrażalnej samotności dokonał Syn Boży na krzyżu.

Zstępując z góry Tabor, Jezus wchodzi w samotność, która zawiedzie Go na Golgotę. Schodzą wprawdzie razem, Jezus wraz z Piotrem, Jakubem i Janem, jednak tam, dokąd zmierza Jezus, oni nie mogą Mu towarzyszyć. Jezus z góry zstępuje samotnie.


Artur Modzelewski OP - ur. 1962, dominikanin, duszpasterz, mieszka w Tallinnie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŻEBY NIKT SIĘ NIE DOWIEDZIAŁ

NIEWIDZIALNE DZIEŁA MIŁOŚCI

UBODZY W DUCHU

Non est nostrum?

Dobrobyt a wojna


komentarze



Facebook