Pamiętaj!

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Byłem pewnego dnia świadkiem wydarzenia, które zaszło na rynku prowincjonalnego miasteczka. Był to bardzo ładny ryneczek, wkoło domy z podcieniami, a pośrodku – jako że był dzień targowy – stragany z owocami, odzieżą, narzędziami, sprzętem turystycznym i wędkarskim, kiczowatymi dewocjonaliami i czasopismami pornograficznymi. Przeciskałem się właśnie przez tłum obok straganu z pornografią, kiedy usłyszałem wołanie:

– Ludzie, nawróćcie się! Rozpamiętujcie swoje grzechy! Nawróćcie się!

Zaraz po okrzyku dał się słyszeć trzask bicza. Okrzyk dobiegał od strony stojącego w rogu kościoła. Podszedłem tam i zobaczyłem mężczyznę rozebranego do pasa, a za nim innego mężczyznę chlastającego go biczem po plecach. Ten obnażony wołał:

– Wszyscy jesteście grzesznikami! Bez wyjątku! Nawróćcie się i rozpamiętujcie swoje grzechy, jeśli chcecie osiągnąć zbawienie! Lepiej w doczesnym życiu za nie odpokutować, niż piec się w ogniu przez wieczność!

W tym momencie znów świsnął bicz spadający na jego plecy. Pomyślałem sobie, że może przydałoby się więcej takich kaznodziejów, którzy przypominaliby ludziom o grzechu. Może wtedy świat przestałby schodzić na psy. Jednak półnagi kaznodzieja nie miał słuchaczy. Właściwie był raczej ignorowany. Przysłuchiwał mu się tylko jeden wędrowiec wsparty na kosturze, z długą brodą i w szerokim kapeluszu ocieniający (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Entropia

Galaretka owocowa

Łaźnia

Ukąszenie Konecznego

Diengi


komentarze



Facebook