O rozwiązywaniu rzemyka
Iz 42, 1-4.6-7 Dz 10, 34-38 Mk 1, 6b-11

Cóż to za temat – wiązanie sznurowadeł! I to w święto Chrztu Pańskiego. A jednak, sprawa to niebagatelna. Nie ma nic gorszego niż chodzenie z niezasznurowanymi butami.

Przypomnijmy sobie, jak wielkim sukcesem w dzieciństwie było pierwsze samodzielne zawiązanie sznurowadła, nie mówiąc już o zawiązaniu tegoż samego młodszemu rodzeństwu – bo niby to samo, a jednak „na lewo”. A jeśli nie pamiętamy, to niech wyobraźnię pobudzi zdarzenie z jednego z dominikańskich kościołów: kaznodzieja, podczas Mszy św. z dziećmi, zapytał: „a co to są te talenty, które od Pana Boga otrzymujemy?”. Wkrótce usłyszał z ust małego chrześcijanina: „talent to... jak sobie sam zawiązałem buty”. Cóż za zwycięstwo, nareszcie te koszmarne sznurki udało się splątać w węzeł! Nareszcie koniec oskarżeń o maruderstwo i niezdarność. Nareszcie kolejny krok w świat dorosłych. Zasznurowanie butów podniesione do rangi ewangelicznego talentu, Bożego daru.

Sznurowanie butów bywa też upokarzające. Dla tych, którzy proszą – ludzi w podeszłym wieku albo przez całe życie złożonych chorobą – to ciągłe przyznawanie się do słabości; dla tych, którzy „sznurują” – to bycie na każde zawołanie. Oby dla nas pochylanie się do czyichś stóp nie było problemem. W czasach Chrystusa tylko niewolnicy zawiązywali buty swoim panom, nauczycielom zaś – uczniowie. Znak bezgranicznego poddania i szacunku.

Chrzciciel mówi: „nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u Jego sandałów”. To tak jakby powiedział: „Wobec Chrystusa nie jestem godzien podjąć się nawet czynności niewolnika!”. Mówi tak nie dlatego, że to zbyt niskie zajęcie, ale że „nie jest godzien”. Ów Jan, od którego nie ma większego spośród narodzonych z niewiasty; ten niezwykły radykał mieszkający na pustyni, żywiący się szarańczą – nie jest godzien!

W takim razie kim jest Ten, któremu nawet Jan usłużyć nie jest godzien? Kim jest Jezus z Nazaretu? Pytanie to obiega świat od ponad dwóch tysięcy lat. Izajasz mówi o Nim, że nie będzie podnosił głosu (nawet na dworze), że nie złamie trzciny (nawet nadłamanej), że nie dogasi płomyka (nawet nikłego). A Piotr dodaje, że nie ma względu na osoby. Cóż to za Pan? „Ludzki Pan”, Syn Umiłowany Ojca, Miłośnik życia. Chrzest w Jordanie to Jego objawienie. Jest nam dany w całym blasku i mocy. Jest mocniejszy nawet od Jana i chrzci nie wodą, jak ten pierwszy, a Duchem Świętym.

Jakże szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim mają upodobanie!


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Sprawy pierwsze z brzegu

PROSTUJCIE DROGĘ PAŃSKĄ!

PROROCZE SŁOWA

Twarz szczęśliwa

NIEBIESKIE Z ZIEMSKIMI


komentarze



Facebook