Skandal!

Ostatnio coraz głośniej jest o tak zwanych „artystach współczesnych”, których „sztuka” polega na profanowaniu symboli chrześcijańskich. Powodem do sławy tych nowych bohaterów mediów są takie „dzieła”, jak np. zanurzony w urynie krucyfiks, obraz Maryi ułożony z odchodów słonia czy przybite do krzyża genitalia.

Czytałem kiedyś wywiad z jednym z owych „artystów”. Tłumaczył, że jego działalność to wyzwanie rzucone nie chrześcijaństwu, lecz dogmatyzmowi charakterystycznemu dla wszystkich systemów religijnych. Na pytanie, dlaczego wobec tego za przedmiot swych „instalacji” wybiera symbolikę chrześcijańską, a nie muzułmańską czy judaistyczną, odpowiedział, że gdyby rzucił takie wyzwanie islamowi, to ściągnąłby na siebie wyrok śmierci ze strony mahometańskich fundamentalistów, gdyby zaś odważył się na podobny akt z symbolami żydowskimi, wówczas zostałby okrzyknięty antysemitą, a to oznaczałoby dla niego śmierć publiczną. Chrześcijaństwo można zaś atakować bezkarnie, mało tego, można liczyć przy tym na poklask mediów.

Z tego wywodu jasno wynika, że jedną z przyczyn tak częstego publicznego profanowania znaków chrześcijańskich jest brak reakcji chrześcijan.

W kodeksie karnym figuruje przestępstwo nazwane „urażaniem uczuć religijnych”. Kiedy jednak trafiają do sądu sprawy przeciw „nowoczesnym artystom” właśnie na podstawie tego paragrafu, zwykle są oni uniewinnia (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Chwyć za broń!

Czy mężczyzna może być Oblubienicą?

Modlitwa papieża i "niezbawiony aktywizm"

Ku pokrzepieniu serc czy otrzeźwieniu umysłów?

Potrzebna modlitwa


komentarze



Facebook