Uzdrawiająca naiwność
Iz 5,1-7 Flp 4,6-9 Mt 21,33-43

Większe zdziwienie budzi w nas pewnie postępowanie właściciela winnicy niż poczynania niegodziwych dzierżawców. Bezczelność, buta i poczucie bezkarności to zjawiska tak często spotykane, że mimo woli zaczynamy je traktować jako coś normalnego. Tymczasem zaskoczenie i protest w chwili, gdy spotykamy się z niegodziwością, są oznaką, że odróżniamy jeszcze dobro od zła, że to właśnie zło jest pomyłką, nieporozumieniem, które ostatecznie nie ma racji bytu.

A właściciel winnicy? Dlaczego przez niepoprawną naiwność rozzuchwalił dzierżawców przekonanych o swojej bezkarności? Dlaczego nie podjął wcześniej skutecznych działań, by ukrócić samowolę i w porę uniknąć tragicznych wydarzeń? Jak mógł w niebezpieczne miejsce posłać syna, wiedząc o tym, czego niegodziwcy dopuścili się wcześniej? Teraz krwawa zemsta sama narzuca się jako jedyne wyjście z sytuacji. Czy nie dało się temu zapobiec? Gdyby jakiś polityk, nauczyciel lub wychowawca postępował podobnie w swojej dziedzinie, słusznie zarzucilibyśmy mu brak wyobraźni i odpowiedzialności. Jaką więc prawdę dotyczącą królestwa Bożego objawia nam ta przypowieść?

W porządku nadprzyrodzonym często to, co po ludzku słusznie uchodzi za głupie i słabe, okazuje się prawdą, która ma moc zdolną uzdrowić nasz chory świat. Sile panoszącego się zła przeciwstawione zostaje orędzie o dobroci Boga, przebaczeniu i miłosierdziu. Ostatnio Jan Paweł II w Krakowie na Błoniach, mówiąc o współczesnych przejawach „misterium nieprawości”, wskazał jako lekarstwo „świadectwo skromnej zakonnicy”, przez które „Chrystus niejako wchodzi w nasze czasy”. Podobnie w miejscu, w którym wydawało się, że bezpowrotnie zapomniano o wszelkich odruchach miłości, dobrowolna śmierć Maksymiliana Kolbe staje się znakiem, że Bóg ostatecznie zwycięża w człowieku, który Mu zaufał. To nic, że przejawy zwycięstwa królestwa Bożego wydają się tak bardzo niepozorne. Wierzący potrafi je dostrzec dzięki światłu, które daje mu Ewangelia. I może właśnie ta pełna ufności otwartość na przejawy obecności Bożej, jakże skromne w tym świecie, ma być jednym z owoców, o które upomni się ewangeliczny pan winnicy w czasie zbierania plonów.

Prawdziwym nędzarzem i przegranym będzie wówczas naśladowca okrutnych dzierżawców, ten, kto uporczywie będzie się trzymał złudzeń o własnych przewagach zbudowanych na kłamstwie i przemocy, ślepiec biorący cierpliwość za dowód słabości, a przebaczenie przyjmujący nieufnie jako kolejny podstęp przeciwnika.

     


zobacz także

Błogosławiona bezradność

Kiedy Bóg przychodzi

Światło jest Drogą

GDYNIA DOJRZEWA, FILMY NIE

Nauczyciel czy uczeń?


komentarze



Facebook