Archwium > Numer 350 (10/2002) > Po pielgrzymce > Dzień miłosierdzia

Dzień miłosierdzia

Wyjechaliśmy z miasta do miejsca, które przed laty głęboko zapadło nam w serca, aby lepiej słyszeć, aby zebrać w jedno, co było w nas rozproszone. Córka powróciła z pielgrzymki do Częstochowy, ja z synem z Podlasia, a żona dostała dwa dni upragnionego urlopu. Byliśmy znów razem. Pod koniec wakacji wśród pól, lasów, wśród jezior, w ciszy. Do kościoła, słynnego kaszubskiego sanktuarium w Sianowie, było blisko, cztery kilometry wzgórzami w jedną stronę. W tym czasie buty pokrywał kurz, a serce rozjaśniało się w blasku słońca. Doprawdy, piękne mieliśmy lato.

W domku, w którym mieszkaliśmy, nie było prądu, więc nasz radioodbiornik podłączaliśmy do samochodowego akumulatora specjalnymi szczypcami. Czekaliśmy na głos Ojca Świętego, siedząc na trawie lub na ganku w fotelikach. Dochodził do nas przez otwarte na oścież okno. Patrzyliśmy na bezchmurne niebo, a Jego słowa trafiały wprost do serca.

Twarze ludzi w tych dniach rozjaśniała niezwykła radość. Każdy dzień był jak niedziela. Czas mijał powoli i odświętnie. Być może uzna ktoś, że to przesada, ale miałem wrażenie, jakbym znalazł się w Izraelu wtedy, gdy wędrowali jego ścieżkami Jezus i uczniowie. Dzieją się oto na moich oczach wielkie rzeczy: Bóg przemawia do swego ludu tak prosto, żeby każdy zrozumiał, bo ważne jest, aby zrozumiało wielu. Słowa o miłosierdziu wstrząsnęły mną i jestem pewien — miały wstrząsnąć nami wszystkimi, całym światem.< (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Waldemar Borzestowski - ur. 1964, artysta, autor książki "Nocny sprzedawca owoców", która ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze, żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Obecność Mocy

Malarz

Krótka opowieść o chorobie i uzdrowieniu

Miał stary Jofka psa

Berta


komentarze



Facebook